czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 10.

~oczami Nialla~

Rano, tak jak się umówiliśmy ze Stylesem, poszliśmy do lekarza, który zajmował się dziewczynami. 
-Dzień dobry. - wyciągnął rękę loczek. - Chcieliśmy zapytać się o Sophie May i Kate Coral. 
-Witam. - uśmiechnął się lekarz. - O czym dokładnie powiedzieć?
-Stan zdrowia, kiedy wyjdą... - tym razem to ja się odezwałem. 
-Cóż... Panna May wyjdzie już jutro, oczywiście jeśli badania wyjdą poprawnie. Natomiast panna Coral... Dzisiaj pojedziemy zrobić prześwietlenie, parę innych czynności, tak abyśmy wiedzieli, czy są jakiekolwiek niezgodności zabraniające wybudzić dziewczyny.
-Czyli.. Czyli Kate już będzie mogła funkcjonować?! - wykrzyknąłem uradowany.
-Tak, myślę, że tak. - doktor Brown odwrócił się i zerknął na kartki, leżące na biurku. - Badania obu chorych zaczną się o 12.00, czyli za godzinę. A teraz przepraszam, pacjenci.. - po tych słowach pan Brown szybkim krokiem wyszedł z gabinetu, zostawiając nas w dobrym humorze. Po chwili zrobiliśmy to co mężczyzna, z taką różnicą, że my ruszyliśmy w kierunku sali, na której leżała brunetka i blondynka.

~oczami Sophie~

Obudziłam się około 11, nie czując Harry'ego obok mnie. Podniosłam się lekko, ze względu na to, że po prostu wyżej nie dałam rady. Przetarłam jeszcze lekko zaspane oczy i ujrzałam chłopców zbliżających się do naszego tymczasowego 'lokum'. 
-Hej kotku. - uśmiechnął się zielonooki, splatając jednocześnie nasze palce. -Jak się czujesz?
-Lepiej. - odpowiedziałam. 
-Super, czyli pewnie już jutro będziesz w domu! 
-Jak to?! - otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia. 
-Tak to. Byliśmy przed chwilą u lekarza i oznajmił nam, że jeżeli Twoje badania wyjdą pomyślnie, jutro dostaniesz wypis. - jęknęłam na słowo badania - nigdy ich ie lubiłam. 
-A co z Kate? - spojrzałam na łóżko obok.
-Bardzo możliwe, że niedługo ją wybudzą. 
-To rzeczywiście dobra wiadomość. - poklepałam wolną przestrzeń obok mnie, zachęcając tym samym Harolda to przytulania.
      Już po paru godzinach usłyszałam doskonałą wiadomość - badania, zarówno moje jak i mojej przyszywanej siostry, wyszły zgodnie z oczekiwaniami, co oznaczało tylko jedno - ją czekało wybudzenie, a mnie - powrót do domu. Albo inaczej. Do mojego nowego domu...
                                                               
 ~oczami Kate~

To takie okropne kiedy chcesz się obudzić, ale nie możesz. Kiedy słyszysz głosy dookoła siebie, ale mimo wszelkich prób nie możesz odpowiedzieć. Kiedy czujesz dotyk czyjejś ręki na twoim ciele, a nie możesz tego odwzajemnić. Leżałam tak, ogarnięta dziwnym stanem. Nie wiedziałam gdzie, nie wiedziałam ile. Zupełnie nagle poczułam okropny ból w ręce, który szybkim tempem rozchodził się po całym moim ciele, a już po chwili otworzyłam delikatnie oczy, aby zaraz ponownie je zamknąć, przez porażająco jasną biel.
-Gdzie jestem? - szepnęłam cicho.
-W szpitalu. - usłyszałam łagodny głos. Ale to nie byli moi rodzice.
-Ale jak to?! Gdzie moja mama albo tata?! Puść mnie! - wierciłam się na łóżku. Nie zatrzymywał mnie nawet piekący ból, byłam najzwyczajniej przerażona.
-Uspokój się. - ciągle ten spokojny ton. - To ja Niall! - dopiero wtedy postanowiłam na poważnie otworzyć oczy. Zamajaczyła mi sylwetka blondyna. Był zmęczony, ale uśmiechnięty. Gdzieś w pamięci przypominałam sobie ją, ale nie wiedziałam dokładnie kogo ona przedstawia.
-Jaki Niall? - postanowiłam znaleźć odpowiedź na moje pytanie.
-One Direction, koncert, bilety... Czy naprawdę nic nie pamiętasz? - z każdym pojedynczym słowem, jego głos bardziej się łamał. Ale w tym momencie poczułam coś  w stylu fali i z każdą sekundą pamiętałam więcej szczegółów.
-Tak, pamiętam. Jak mogłam zapomnieć! - zaśmiałam się sama z siebie i chciałam przytulić chłopaka, jednak ciężar na mej ręce nie bardzo dał mi wykonać tę czynność. Spojrzałam na nią i od razu wiedziałam co jest przyczyną tego braku siły - gips.
-Spokojnie, niedługo go zdejmą, tylko musisz uważać. - usłyszałam zachrypnięty głos dochodzący z boku.
-Hej Harry. - przywitałam się, po czym mój wzrok siedział na dziewczynę obok loczka.
-SOPHIE !!!! - krzyknęłam uradowana. Czułam się tak, jakbym nie widziała jej przez kilkadzieścia lat.
-Siema, siema, też tęskniłam!
-Kiedy wypisują nas z tej świątyni bieli? - zapytałam się zielonookiego.
-Sophie jutro, a ty... ty dopiero zostałaś wybudzona, a miałaś dosyć poważne obrażenia.
-A jak się czujesz? - przerwał mu Niall.
-Dobrze. - spuściłam głowę. Jego oczy były takie piękne, dosłownie ocean. Gdybym tylko mogła, to już dawno zanurkowałabym w ten śliczny błękit, ale niestety... Z moich przemyśleń wyrwał mnie stukot butów wchodzących do sali. Podniosłam się lekko, aby sprawdzić kto postanowił mnie odwiedzić i moim oczom ukazali się rodzice.
-Córeczko! - ucieszyła się mama.
-Jak dobrze Cię widzieć! No wiesz, w sensie widzieć przytomną. - dokończył również z uśmiechem na ustach mój tata.
-Tato, ty i ten twój wieczny humor! - w żartach pokiwałam z dezaprobatą głową, a za chwilę cała sala wybuchła dźwięcznym śmiechem. - Co w domu?
-Aaaa no wiesz, ciągle coś się psuje. - narzekała mama, a tata, z racji tego, że i tak nie mógłby wtrącić ani słowa kiwał humorystycznie głową, czym rozbawiał żarłoka.
-Tato, skończ już, bo Niall chyba zaraz będzie potrzebował pieluszki! - upomniałam go, starając się mówić poważnie.
-Ehh, no dobrze. - posmutniał mężczyzna, ale tylko na sekundę, bo zaraz z Horanem odeszli na bok by wdać się w żarliwą dyskusję.
-Mamo...? - przerwałam kobiecie, korzystając z okazji, że płci męskiej nie ma obok i chciałam jej zadać pytanie.
-Tak kochanie? - spojrzała się na mnie odrywając się na chwilę od komórki, w której kończyła wysyłanie SMS-ów do całej rodziny o tym, że mój stan zdrowia już jest lepszy.
-Czemu jesteś taka smutna?
-Ehh, bo wiesz... Chyba musimy Ci coś z tatą powiedzieć. - powiedziała dając nacisk i zgłośnienie na "tatą", chcąc przez to aby jej mąż znalazł się obok niej.
-Tak, musimy. - pokiwał głową ojciec.
-No więc, słucham. - założyłam ręce na piersi i oczekiwałam na jakikolwiek dźwięk z ich ust.
-Bo my z tatą...

______________________________________________________________________________
Więc. Nie jestem fanką tego rozdziału, chociaż uważam, że jest on jednym z lepszych, bo jednym z dłuższych. Mam nadzieję, że Wam spodoba się choć trochę. I dziękuję za te komentarze pod poprzednim rozdziałem, to było naprawdę miłe, czytać, że mam dla kogo to pisać. A tak w ogóle to słyszałyście, że Bieber będzie w Łodzi? Idziecie na koncert? I jesteście Beliebectioner czy nie?  Kocham Was i PAMIĘTAJCIE - CZYTASZ = KOMENTUJESZ  <3 //Niazza

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Rozdział 9.

~oczami Sophie~
Obudziłam się w białym, mocno oświetlonym pomieszczeniu. Ledwo co mogłam otworzyć oczy, wszystko było tak okropnie rażące, że w mojej głowie aż pulsowało. Zerknęłam kątem oka na boki i starałam rozpoznać się rozmazane postacie, siedzące koło łóżka.
-Harry? - mruknęłam cicho, na co usłyszałam cichą odpowiedź twierdzącą. Starałam się usiąść, ale przeszkodził mi w tym porażający ból na dole pleców i bezwładnie opadłam z powrotem na twarde łóżko.
-Gdzie jestem? - szepnęłam cicho, nie mając siły na cokolwiek.
-W szpitalu. - odezwał się Louis. I w tym momencie zaczęłam przypominać sobie momenty ostatnich godzin, dni... albo miesięcy. Autobus, skrzyżowanie, ból... 
-Ile już tu leżę? 
-Na szczęście dopiero drugi dzień. 
-DOP... dopiero? - próbowałam krzyknąć. 
-Tak, dopiero..
-A gdzie Kate? Co się z nią dzieje? Czy ona.. czy ona, no wiecie... 
-Nie, nie martw się, żyje. Leży na tamtym łóżku.
-A jest przytomna?
-Noo boo.. wiesz... ja idę przynieść coś do żarcia. - wykręcił się Lou. Spojrzałam już dość trzeźwo na Harr'ego i ze łzami w oczach zapytałam:
-Styles, powiedz mi, co jest..?!
-Bo.. Tylko obiecaj nie płakać. 
-Postaram się.. - szepnęłam powstrzymując słone kropelki napływające mi do oczu z każdą sekundą.
-Jest w śpiące klinicznej. Było z nią źle. 
-Jak bardzo?
-Złamane kości, krwotok wewnętrzny... - zaczął wymieniać mój towarzysz, a ja płakałam coraz bardziej i bardzie.
-Chciałbym Cię jakoś pocieszyć, ale nie wiem jak.. - posmutniał loczek.
-Uśmiechnij się. - powiedziałam.
-Co? - zdziwił się. 
-Uśmiechnij się. - powiedziałam pewniej i głośniej. - Jak Ty się uśmiechniesz to i ja. - Chłopak wykonał moją prośbę, a ja zrobiłam to samo. Siedzieliśmy tak wpatrzeni w siebie jak w obrazek, kiedy Harry przerwał ciszę:
-Wytłumaczysz mi czemu spotkała mnie taka przyjemność?
-Jaka? - zdziwiłam się.
-Taka, że jak ja się uśmiecham to ty również.
-Bo... bo... ładna dziś pogoda, prawda? - zmieniłam szybko temat. To nie mogło się dziać teraz, nie mógł się dowiedzieć o tym jak bardzo mi się podoba, jak bardzo kocham jego loki, zielone oczy, dołeczki w policzkach... 
-Nie chcesz mówić to nie mów. - zaśmiał się smutno. 
-Hazz, nie o to chodzi. - wplotłam ręce w jego piękne włosy - Chodzi o to, że nie chcę aby to wszystko się tak szybko skończyło, chodzi o to, że nie chcę tego bólu i cierpienia jeśli ty... - wzięłam duży wdech. - Jeśli ty nie odwzajemniasz moich uczuć...
~Zielonymi oczami~
 Leżała na tym smętnym łóżku, w tym absurdalnie białym pokoju i patrzyła się we mnie oczami pełnymi szczęścia i smutku jednocześnie. Dzięki Gemmie potrafiłem myśleć jak kobieta, odczuwać jej emocje. Ale przy Sophie te wszystkie umiejętności znikały. Nie to co ze Swiftówną - wyraźnie poznawałem to obrzydzenie gdy całowaliśmy się podczas sylwestra, a zresztą ta nienawiść była odczuwalna po obu stronach. Odgoniłem od siebie te wspomnienia i wsłuchałem się w głos chorej.
--Hazz, nie o to chodzi. - poczułem jak jej delikatne dłonie dotykają moich loków - Chodzi o to, że nie chcę aby to wszystko się tak szybko skończyło, chodzi o to, że nie chcę tego bólu i cierpienia jeśli ty... Jeśli ty nie odwzajemniasz moich uczuć... - te słowa dały mi wyraźny znak i potwierdzenie na jakiekolwiek uczucie do dziewczyny. - Co masz na myśli?
-Kocham Cię.. - szepnęła prawie niesłyszalnie. -Kocham Cię Harry, i to cholernie. - Wpiłem się w jej delikatne, blade od choroby i bólu usta. Nie obchodziło mnie to czy ktokolwiek jest w pokoju, teraz byłem tylko ja i ona. Teraz była tylko Sophie, a dla mnie - cały świat. Przerwaliśmy pocałunek i patrzyliśmy na siebie z radością i miłością. Nasz oczekiwany przeze mnie od 4 dni moment przerwał Niall. 
-Zakochańce. - powiedział ze łzami w oczach i podbiegł do łóżka obok mojej księżniczki. 

~oczami Horana~

Nie mogłem patrzeć na tą smutną, grobową minę Kate. Jej blada cera była przerażająca, a podkreślały ją brązowe włosy opadające delikatnie na jej ramiona. Była taka biedna, tak bardzo chciałem ją przytulić, pocałować, powiedzieć jej jak mocno ją kocham i usłyszeć to samo. Jestem uczuciowy, to prawda, ale teraz - bałem się. Jej roześmiana twarz w każdym momencie mogła zamienić się na tą - smutną i przygnębiającą.
Mojego doła powiększył jeszcze widok Sophie i Harolda. Ona nareszcie się obudziła i wyglądało, że powiedzieli sobie swoje uczucia, które na ich szczęście były zgodne. Wbiegłem do sali, ze łzami oczach, kórych nie chciałam pokazywać przyjaciołom, dlatego podpełzłem od razu do łóżka brunetki w śpiączce. Przytulałem się do niej, szeptałem jej do ucha czułe słówka, aż w końcu wstałem i krzyknąłem ile sił w płucach jak bardzo ją kocham. Loczek i jego dziewczyna patrzyli się na mnie z uśmiechem, a mi leciały łzy. Razem z zielonookim zostaliśmy w szpitalu, aby z samego rana udać się do lekarza i zapytać się o stan zdrowia naszych ukochanych, ale takich odpowiedzi, jakie usłyszeliśmy, nigdy się nie spodziewaliśmy. 

_________________________________________________________________________________
Nalesnikuu mój drogi. Mówisz - masz. Jest kolejny rozdział, mam nadzieję, że bardziej emocjonujący i ciekawszy niż poprzedni. Dostałam nagłego ataku weny, i cóż... jak można było tego nie wykorzystać! Dziękuję za to, że jesteście. Kocham Was i pamiętać - CZYTASZ = KOMENTUJESZ !! :) //Niazza


Rozdział 8.

~oczami Nialla~
-KURRDE LIAM ONA MI SIĘ TAK CHOLERNIE PODOBA!! - wrzasnąłem. Nareszcie. Nareszcie poczułem tę ulgę, o której każdy tak mówi. To prawda, że jak komuś powiesz swoje uczucia to od razu Ci lepiej. Spojrzałem na Payne'a, który siedział z triumfalnym uśmiechem na twarzy.
- Wiedziałem.. - szepnął sam do siebie. Opadłem na łóżko, nie rozumiejąc chłopaka.
-Liam.. - zerknął na mnie. - Co ja mam teraz robić? No wiesz.. Jak ty powiedziałeś to Danielle??
-Ehh... to długa historia, ale najlepiej wstań i biegnij do niej. Powiedz jej to prosto w oczy.
-Ale, że.. ale teraz?!
-Jak chcesz - wstał i wyszedł z pokoju.
-Liam, cholera, ale mi pomogłeś..- szepnąłem do ściany i podreptałem do siebie.
~oczami Kate~ 
Leżałam na łóżku, myślałam. To właśnie były moje poranne czynności. 
-WIEM! - pstryknęłam palcami, kierując swoje słowa do pluszowego misia, który walał się po kołdrze. - Przy najbliższej okazji powiem mu o swoich uczuciach. Tylko ciekawe, jak ja to zrobię...- z mojego gadania wyrwało mnie ciche pukanie. Sophie? - pomyślałam. Spojrzałam odruchowo w lustro, przeczesałam swoje włosy i otworzyłam delikatnie drzwi. W progu ujrzałam figurę mojej przyjaciółki i za chwilę zostałam obsypana pocałunkami w policzki i przytulasami. Zaczęłam się śmiać.
-Hej. - powiedziała po swojej przywitalnej serii.
-Hej. - nie mogłam powstrzymać śmiechu.
-Czego ty jeszcze w piżamie? - dziewczyna dała mi kuksańca w boka, i kopnęła w tyłek kierując do łazienki. Sama rozłożyła się na łóżku i wzięła laptopa. Ja w tym czasie wzięłam szybki prysznic i założyłam ubrania.
-JESTEEEM! - krzyknęłam wchodząc do łazienki. Sophie była o wiele bardziej szczęśliwa niż pół godziny temu, kiedy mnie przywitała. - Co ty taka szczęśliwa?
-Bo to całe Hejlor to fake! - wydarła się na cały dom.
-To super. - zaśmiałam się. -A tak właściwie to czemu kazałaś mi się ubrać?
-No jak to czemu? Umówiłam się dzisiaj znowu z chłopakami, nie wspominałam?
-Hm.. NIE?!
-To trudno. - wyszczerzyła się moja przyjaciółka. Położyłam się na łóżku, obok niej i razem obejrzałyśmy jakiś idiotyczny film.
*godzinę potem*
-OSZ TY W MORDĘ, KATE JESTEŚMY SPÓŹNIONE! - spojrzałam ze zdziwieniem na kumpelę leżącą obok mnie.
-To chodź, szybko. - powiedziałam i wyszłam szybkim krokiem z pokoju. Sophie wyszła trochę później, bo jeszcze wyłączała laptopa, a ja w tym czasie zadzwoniłam do Nialla. 
-Hej Niall. Słuchaj, my dopiero co wychodzimy, bo tamten debil włączył jakiś film... - zaczęłam się tłumaczyć.
-Nie ma sprawy, właśnie miałem do Ciebie dzwonić, bo my też dopiero wychodzimy. 
-Hahahaha, to się zgraliśmy. Ej, a tak w ogóle, to gdzie my mamy się spotkać? Bo wiesz, Soph może coś poplątać.
-W parku, tam gdzie wczoraj.
-OK, to do zobaczenia. 
-Cześć.

~oczami Nialla~
Nareszcie! Nareszcie będę mógł wyznać jej swoje uczucia. Tylko mam nadzieję, że nie uzna mnie za skończonego debila i idiotę, ale łatwo się zakochać w kimś tak fantastycznym jak ona. Była po prostu perfekcyjna, idealna i... chciałem z nią być. Moje największe marzenie? Jej usta na moich. Czy to normalne? Mam nadzieję. Z moich niesamowitych zamyśleń wyrwał mnie głos Liama.
-ZAYN!! Zatrzymaj się!! Ktoś miał wypadek, chłopcy, szybko, dzwonić po karetkę.
-Liam... Liam, czy to nie samochód Sophie? - usłyszałem głos przerażonego Hazzy. Stałem i przyglądałem się całej sytuacji, ale za chwilę doszły do mnie słowa, które wypowiedział mój przyjaciel. Podbiegłem do loczka i Daddy'ego.
-CO?! JAK SOPHIE TO I KATE. CHOLERA JASNA, SZYBKO, TRZEBA JE RATOWAĆ, ONA NIE MOŻE, NIE TERAZ, KIEDY CHCIAŁEM JEJ TO POWIEDZIEĆ... - darłem się tak, że słyszał mnie każdy w okręgu kilometra. Miały się spełniać moje marzenia, a tymczasem spełniły się moje największe koszmary. Czemu zawsze jak pojawia się promyk słońca, zamienia się on w piorun i burzę? Czemu przytrafia się to w jednym z najbardziej oczekiwanych przez Ciebie momentów? Odpowiedzi na te pytania nie znam i być może nigdy nie znajdę...

______________________________________________________
Hej, hej, hej :3 Przepraszam za tak długą przerwę w pisaniu, ale zrozumcie - nauka. Teraz ferie to może uda mi się dodać parę rozdziałów. Przepraszam, że taki krótki, ale nie mam pomysłu, ani nic.. :C Wybaczycie? Dziękuję za liczbę wejść, dziękuję za czytelników, których, mam nadzieję, z każdym dniem przybywa. To chyba tyle. KOCHAM WAS I PAMIĘTAĆ - CZYTASZ = KOMENTUJESZ // Niazza



środa, 9 stycznia 2013

Rozdział 7.

Rano od razu po obudzeniu spojrzałam na zegarek. 7.00. Szkoła na 9.00. Wstałam, albo właściwie zwlekłam się, z łóżka i popełzłam do szafy. Wygrzebałam z niej lepszy zestaw i poleciałam do łazienki, która na całe szczęście, była tylko moja. Po krótkim prysznicu nałożyłam ubrania i zrobiłam delikatny makijaż - podkreśliłam rzęsy i zakryłam pudrem i fluidem pryszcze, które porastały moją twarz (uroki wieku nastolatki).
-Hej mamuś ! - krzyknęłam do kobiety schodząc ze schodów.
-Oh, cześć - przytuliła mnie.-Głodna?
-Jeszcze się pytasz?! - parsknęłam donośnym śmiechem i wstawiłam wodę na herbatę dla rodzicielki, a sobie wlałam soku pomarańczowego. Już po chwili jadłam pyszne, mamine tosty i popijałam je świeżo wyciskanym napojem. Zerknęłam odruchowo za zegarek, złapałam torbę, posłałam mamie buziaka w policzek i wybiegłam z okrzykiem :
-Lecę paaa!!

~oczami Liama~

Gdy tylko otworzyłem drzwi, chłopcy radośnie i energicznie wpadli do domu. Wszyscy oprócz mnie i... Nialla. Ogólnie w czasie jazdy siedział taki przymulony, nie był sobą. 
-Liam! Liaam! - wyrwał mnie z zamysleń krzyk Stylesa, dobiegający z drugiego pokoju.

~paczadełkami Niall'a~

Siedziałem w salonie na kanapie i patrzyłem na wygłupiających się chłopców. Chcieli abym pobawił się z nimi, ale ja odmówiłem.Wolałem posiedzieć, popatrzeć i pośmiać się z nich, a dodatkowo pomyśleć o minionym dniu. Pomyśleć o niej.
-Stary, no mów, co z tą Kate? - usiadł koło mnie Hazz, wyrywając mnie tym samym z zamyślenia. Już westchnąłem i otworzyłem buzię aby opowiedzieć kumplowi o moich zagmatwanych uczuciach do dziewczyny, gdy nagle do naszych uszu dobiegł nie przyjazny dźwięk, a po paru minutach patrzenia na zbity posąg, krzyk mojego współsiedzącego, który wzywał Daddy'ego.

~oczami Liama~

Darłem się na chłopaków stojąc nad ostrymi, marmurowymi fragmentami, które niegdyś tworzyły dla mnie bardzo ważny posąg. Mianowicie była to jedyna pamiątka po mojej babci. Zawsze wierzyła, że rozmawiając z tą 'głową', wiadomość jakimś cudem pojawiała się w mych myślach. Tak, wiem, pokręcone to jest, zupełnie jak moja rodzina. Każdy mi mówi, ze jestem ten najnormalniejszy i najspokojniejszy. 
-I TERAZ SPRZĄTAĆ MI TO! - krzyknąłem i poszedłem do mojego pokoju.
***
*PUK PUK!* - usłyszałem ciche pukanie do drzwi. Nie chętnie wstałem z łóżka, by je otworzyć. Moim oczom ukazał się Horan, ze smutną miną. Pewnie chłopaki go wysłali na przeprosiny.. Głupki. - pomyślałem. Pokazałem mu gestem wszedł i usiadłem na łóżko, po czym poklepałem miejsce obok siebie.
-Liam, bo ja.. - zaczął mówić blondasek, jednak mu przerwałem.
-Słuchaj, nie tłumacz się, wiem, że to nie byłeś ty tylko oni, nie przepraszaj. - uśmiechnąłem się nieznacznie.
-Ale ja nie w tej sprawie. - spuścił głowę żarłok. Spojrzałem na niego pytająco, a ten kontynuował:
-Bo ja.. Ja.. Wiesz, no, do Harrego z tym nie pójdę, bo zaraz będzie wiedział cały zespół, więc wybrałem Ciebie. Bo.. Ta Kate. To.. KURRDE LIAM ONA MI SIĘ TAK CHOLERNIE PODOBA!!

_____________________________________________
Wiem, miał być dłuższy, ale niestety.. Strasznie Was przepraszam za absolutny brak weny, za najkrótszy chyba z wszystkich rozdziałów, chociaż miał być najdłuższy :< PRZEPRAASZAM.. Przepraszam, że tyle czekaliście. Aha i rozdział dedykuję Naleśnikowi, bo chyba tylko ona to czyta, a przynajmniej tylko ona komentuje. Dobrze wiedzieć, że jesteś chociaż ty <33 // Niazza PAMIĘTAJ - CZYTASZ = KOMENTUJESZ




                                      

niedziela, 6 stycznia 2013

Notka (zajrzyj :D)

Hej czytelnicyy <3 
Po pierwsze, chciałabym Wam bardzo podziękować za czytanie moich krótkich, nic nie znaczących i beznadziejnych wypocin, i za komentowanie <3 Daje mi to mega dużo radości i motywacji, bo wiem, że mam dla kogo siedzieć nad zeszytem na matmie i bazgrolić dalsze rozdziały. 
Po drugie, chcę Was przeprosić, bo nie dodaję ostatnio rozdziału. Nie będę Wam ustalała żadnych granic, że musi być tyle i tyle komentarzy do następnego rozdziału, to jest idiotyczne :/ W tym tygodniu powinien pojawić się kolejny, o ile tylko dam radę coś napisać :) Mam już trochę, ale bardzo mało, a chcę aby był dłuższy.
Po trzecie, czy tylko ja jestem tak podjarana teledyskiem do Kiss You? Wydaje mi się, że to będzie najbardziej epicki teledysk EVER.  No i to na tyle <3 Jeszcze raz przepraszam i nic nie obiecując mówię, iż 7 rozdział przeczytacie w tym tygodniu <3 //Niazza
PAMIĘTAJ !! CZYTASZ=KOMENTUJESZ