wtorek, 5 marca 2013

Rozdział 17. "Możemy się przejść?"

Weszłam do pokoju ze spokojem i opanowaniem, chociaż w środku aż się we mnie gotowało. Miałam wielką ochotę podejść do tego sztucznego blondaska i wyrzucić z siebie wszystko co myślę.
  Z moim pierwszym krokiem w pokoju, chłopcy umilkli i wpatrywali się we mnie.
-Ja tutaj tylko po ciuchy, nie przeszkadzajcie sobie. - posłałam ciepły uśmiech Liamowi, na Nialla nawet nie patrząc.
-Nie, my już chyba skończyliśmy. - odrzekł chłodno Payne, po czym wstał dając Horanowi znak aby zrobił to samo. Błyskawicznie wyszli z pokoju i nie zdążyłam nawet sięgnąć do szafki, a już usłyszałam ich kroki na korytarzu. Westchnęłam cicho i podpełzłam do jedynego miejsca, które nadawało się idealnie na relaks. Było dla mnie oazą spokoju i czystości oraz piękna.
   Leżałam w gorącej wodzie, schowana pod puszystą pierzynką. Wsłuchiwałam się w kolejne słowa nowego hitu podbijającego muzyczny rynek - "Stay". Kiedy poczułam, że mam "starcze palce" z cichym pomrukiem niezadowolenia podniosłam się i chwyciłam po ręcznik. Na szczęście, bo w tej chwili wleciał do łazienki Horan.
-O boże, przepraszam! - zakrył szybko oczy, widząc mnie okrytą tylko cienkim materiałem.
-Co ty tutaj robisz? - zapytałam się go cicho, dokładniej zasłaniając intymniejsze części ciała. 
-Martwiłem się... - powiedział, ciągając nosem. 
-Idź do Amy. - warknęłam. - O nią się bardziej martwisz. Ona jest ważniejsza... - ostatnie słowa powiedziałam szeptem, a zaraz poczułam słone łzy na policzku i usłyszałam trzask zamykanych drzwi. 

~perspektywa Nialla~
-I co? - na mój widok Liam poderwał się z krzesła. Chyba najbardziej martwił się tą sytuacją. Reszta zespołu nie zwracała, albo nie chciała zwracać na to uwagi. 
-Nic. Wszedłem w dość niefortunnej sytuacji, akurat wychodziła z kąpieli, ale...
-BYŁEŚ W ŁAZIENCE?! - wrzasnął Liam, ale ja natychmiast go uciszyłem. 
-No byłem. Ale cicho. Przewidywałem czarne scenariusze. 
-Dobrze, że się o nią troszczysz, ale człowieku, mogłeś trochę poczekać, czy coś.
-Sorry. Na szczęście była przekryta ręcznikiem. Ale wiesz co?
-Co znowu? - zerknął na mnie z lekkim strachem. 
-Ona chyba usłyszała tą rozmowę... - podrapałem się po głowie. 
-Shit. - bluzgał Liam. - Shit, fuck, shit! Kurde, Niall. 
-Wiem. - powiedziałem i poczułem kolejne krople na twarzy, sprawiające, że na moje policzki wszedł rumieniec. 

***
Drogi pamiętniku! 
Poznałem kogoś ważniejszego niż wszyscy inni. Kogoś ważniejszego niż Amy. Myślałem, że po tym jak się tu wprowadzi, jak zaczniemy się codziennie widywać, rozmawiać... Myślałem, że coś z tego wyjdzie. A tymczasem ona unika mojego wzroku, mojej twarzy, unika mnie. A to najbardziej boli. Wszystko przez jedną głupią rozmowę. I po co? Po co żyć, jak się nie ma dla kogo. Tak, mam mamę. Mam brata, tatę. Ale chodzi mi o tę jedyną. Chodzi mi o NIĄ. 

Zamknąłem z hukiem zeszyt i schowałem go pod poduszkę. Lubiłem w nim pisać, wyżalać się i opisywać co czuję. W Mullingar nie miałem z kim rozmawiać. Niby miałem przyjaciół, ale oni... woleli być tymi złymi. Zawsze mówili, że to dlatego, bo laski wtedy bardziej na nich lecą. A dla nich laski w naszej szkole były cudne. Ale nic nie może się równać z jej urodą. 
-Nic nie może równać się z jej ustami, całunkami którymi mnie obsypywała w szpitalu, żadne serce nie będzie tak wielkie i gorące jak jej. Tylko pozazdrościć jej przyszłemu mężowi. 
-O kim mówisz? - usłyszałem zachrypnięty, dziewczęcy głos. Odwróciłem się szybko rozpoznając w nim Kate. Była ubrana w wyciągnięty, pomarańczowy sweter, który odsłaniał jej blade ramiona, na nogi miała wciągnięte czarne legginsy a do tego dobrała bransoletkę i trampki.
-O Tobie, Kate, o Tobie. - powiedziałem ze spuszczoną głową. Przez chwilę w pokoju panowała cisza, ale za chwilę znowu o ściany obił się jej dźwięczny głos:
-Możemy się przejść? 
_________________________________________________________________________________
BUM BUM BUM! 
Rozdział 17. Nie jest najbardziej genialny i wybitny, ale jest prawda? :D 
Więc, ostatnio założyłam dwa blogi. Jeden prowadzę sama, drugi z moją przyjaciółką. 
Mój własny: Can you make it all better?
Z Kasią: Little things can change everything...

Polecam jeszczy indywidualny blog Kasi:  Tylko miłość może pomóc...

I to chyba na tyle! 
PAMIĘTAJ - CZYTASZ = KOMENTUJESZ :) // Niazza


2 komentarze: