sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział 6.

-Czy ty... Czy ty lubisz jeść? - zapytał  speszony Horan. Spojrzałam się na niego dziwnie i zaczęłam się głośno śmiać.  
-No co? - oburzył się lekko blondyn.
-Ni..nic. - wyjąkałam przez łzy śmiechu.
-Przecież ja widzę, że coś!! Nikt nie śmieje się bez powodu. Dobra, nikt oprócz mnie i pozostałej czwórki.
-To wiedz, że ja i Sophie mamy identycznie. - parsknęłam pod wpływem jeszcze większego przypływu radości.
-Nie widać - odpowiedział skwaszony chłopak. 
-Jasne. Ale ty chyba się rzadko śmiejesz, dlatego trzeba Ci to ułatwić. - po tych słowach rzuciłam się na Niallera i zaczęłam go łaskotać.
-Haahahhahhaha, Kate, proszę, przestań!! - wrzeszczał i wił się mój ukochany. Tfu ! Wróć. Nie był mój. Kate, nie myśl nawet o tym, on ciebie nie chce. - skarciłam się po cichu.
-Co tam szepczesz? - spojrzał się na mnie Niall. 
-Nic, nic. Nie ważne. - odwzajemniłam jego gest. Przez chwilę szliśmy w, jak już wcześniej wspominałam czy też nie, znienawidzonym przeze mnie milczeniu. W końcu rzucił się nam w oczy wielki budynek NANDO'S. Rzuciłam się do biegu w oddali słysząc głos mojego towarzysza i tupot jego stóp. Zatrzymałam się na chwilę, aby chłopak dobiegł do mnie i powiedział to co chciał.
-Gdzie.. gdzie się tak.. spieszysz ?- wysapał biorąc głębokie wdechy, a następnie wypuszczając powietrze. 
-Jak to gdzie? PO JEDZENIE. - mrugnęłam do niego i ponownie rozpoczęłam bieg w stronę budynku.
-Ta kobieta mnie przemęczy.. Jest niesamowita. - zdążyłam usłyszeć za plecami. 
-Dzięki . - uśmiechnęłam się. Po chwili Horanek mnie dogonił. Widząc smajla na mej twarzy również się uśmiechnął, złapał mnie za rękę i powiedział :
-Jak biegniemy, to razem. - Mówiąc szczerze, zaskoczył mnie swoim czynem, no wiecie, złapał mnie za rękę. Nie rób sobie nadziei, idiotko. - ponownie przypomniałam sobie o niemożliwości spełnienia moich marzeń. Biegłam sobie tak zamyślona, gdybałam i zastanawiałam się co to wszystko może znaczyć. Nagle poczułam chłodny dotyk na mojej twarzy i wywaliłam się. 
-Auu.. - jęczałam z bólu. Po starciu z szybą leżałam na chłodnym chodniku. Ledwo się podniosłam i od razu zaczęłam drzeć się na tarzającego się ze śmiechu Horana :
-DEBILU!! CZY TY WIESZ, ŻE MOGŁAM SIĘ PRZEZ CIEBIE POŁAMAĆ?! WIESZ TO?! NIEE, PEWNIE NIE WIESZ, BO TY WOLAŁEŚ SOBIE POŚMIAĆ SIĘ ZE MNIE NIŻ OSTRZEC !!!!!! - po tych słowach pełnych wściekłości rzuciłam w zaskoczonego moim napływem złości śniegiem i zaczęłam się oddalać.
- Hej! Stój! Tak to my się nie będziemy bawić. - rzucił się na mnie ze śniegiem. Mimowolnie zaczęłam się śmiać. 
-Horan, głupku, teraz nie dość, że wrócę do domu obolała to mokra i przeziębiona.
-Ooo nie, na pewno nie mokra, bo wysuszymy się w NANDOOO'S !!! - wrzasnął z uśmiechem ostatnie słowo i pociągnął mnie za sobą.
-Ale Niall ja nie mogę, ja.. - zdałam sobie sprawę, że żadne "ale" nie ma sensu, bo już stałam w środku i zdejmowałam kurtkę.
-Zamknij buźkę i siadaj. - uciszył mnie chłopak i wskazał siedzenie. Nie miałam zamiaru się z nim kłócić, bo oboje byliśmy uparci, poza tym i tak wyszłoby na Horana. Jest silniejszy, twardszy, przystojny, fantastyczny, wyluzowany, śmieszny... KATE WRÓĆ NA ZIEMIĘ !!! - ponownie usłyszałam reprymendę od mojego jakże fantastycznego umysłu. Czasami jednak dobrze, że prawi mi takie kazania, bo akurat wracał Nialler z jedzeniem, a ja patrzyłam się na niego jak na jakiegoś boga (którym poniekąd dla mnie był). 
-Dzięki. - uśmiechnęłam się do niego i zrobiłam miejsce na przepełnioną tacą z niezdrową, ale smaczną, żywnością. Oboje rzuciliśmy się na nie tak, że stuknęliśmy się głowami, a za chwilę tarzaliśmy się ze śmiechu na podłodze. Gdy się uspokoiliśmy, Niall zapytał się:
-No więc.. Odpowiesz mi na to pytanie?
-Jakie pytanie?! - kompletnie się zdziwiłam, ale po chwili sobie przypomniałam o co chłopak pytał się w lesie.  -AAA..
-Bee. Więc?
-Nie widać, po tym co się przed chwilą zdarzyło?
-Oczekuję odpowiedzi od CIEBIE. - podkreślił ostatnie słowo Nialler.
-Więc..Nie, nie lubię jeść, bo..
-Ah, jaka szkoda, myślałem, że lubisz, miałbym jakąś osobę do towarzystwa, która by mnie rozumiała, a nie śmiała się z ciągłej potrzeby jedzenia.. - paplał bezsensownie chłopak.
-NIALL! -przerwałam mu, tak jak wcześniej on mi. Żarłok spojrzał się na mnie pytająco, a ja kontynuowałam. - Przerwałeś mi. Nie lubię jeść, bo uwielbiam jeść i nie mogłabym normalnie żyć bez jedzenia. - Niall dziwnie się na mnie spojrzał i krzyknął na całą restaurację :
 -NARESZCIE !!!!  - i w geście wielkiej radości mnie przytulił. Chciałam aby ta chwila trwała jak najdłużej, niestety zaraz blondasek odczepił się ode mnie i powrócił do jedzenia. 
                                                                ~*~
Droga powrotna szła nam dosyć szybko, co chwilę śmialiśmy się, łaskotaliśmy i wygłupialiśmy. W pewnym momencie Horan zatrzymał się i spojrzał się na mnie.
-Co się stało? - zapytałam się zmartwiona.
-Ni.. nic.  - speszył się chłopak i znowu zaczął iść. Tym razem nie było już tak przyjemnie, szliśmy w kompletnej ciszy, oboje zamyśleni. Gdy byliśmy już prawie przy całej reszcie, chłopak ponownie się zatrzymał, złapał mnie za nadgarstek i spojrzał prosto w oczy. Na mojej twarzy kolejny raz w tym dniu zagościły rumieńce.
-Do twarzy Ci z nimi. - uśmiechnął się szeroko Nialler.
-Dziękuję. - wyjąkałam , moje serce strasznie szybko biło gdy patrzyłam w śliczne, niebieskie oczy chłopaka.
-Wiesz..Jak się wtedy zatrzymałem, to chciałem Ci coś powiedzieć, ale pomyślałem, że uznasz mnie za idiotę.
-Serio? No patrz, dawno to zrobiłam. - zadrwiłam z niego.
-Przestań na chwilę, chcę Ci to powiedzieć, bo nie potrafię dłużej tego w sobie trzymać.
-Zamieniam się w słuch. - odparłam.
-No więc... ty mi się.. ty mi się.. - w tym momencie Horan dostał w łeb śniegiem, i oczywiście pobiegł szukać zemsty, a ja nie dowiedziałam się tego co chciał mi powiedzieć. Wróciłam do domu cała mokra, zmarznięta i oczywiście przeziębiona, oraz zmęczona, ale nie żałowałam dnia. Opadłam na łóżko i natychmiastowo zasnęłam.
_________________________________________ 
I co wy na to? Wiem, rozdział marny, ale cierpię na tymczasowy brak weny, nie wiem jak sobie poradzić. Poczytam coś, jakieś blogi, zaczerpnę inspiracji, będzie OK. :) Kocham Was, dziękuję za te komentarze, naprawdę <3 Przypominam - CZYTASZ=KOMENTUJESZ //Niazza

niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 5.

Wstałam dość wcześnie. Rodzice jeszcze spali. Moja ręka powędrowała na szafkę nocną w poszukiwaniu okularów, a gdy je dorwała, od razu założyłam je na nos. Usiadłam i rozejrzałam się po pokoju. Sophie nigdzie nie było. Poszłam do łazienki, będąc pewna, że tam ją zobaczę. Niestety, otworzyłam drzwi i nikogo tam nie zastałam. Zeszłam na dół, najpierw do kuchni, potem do salonu.  Pobiegłam cicho do okna, i przytuliłam od tyłu przyjaciółkę.
-Cześć.- uśmiechnęłam się.
-Hejka..- odparła smutna. Dopiero wtedy przypomniały mi się sytuacje z poprzedniego dnia. Koncert, powrót do domu, zapłakana Sophie, Harry z Taylor, telefon od Nialla. O tym ostatnim nie powiedziałam Sophie,  nie miałam zamiaru tego zrobić. Niech na razie zostanie to między mną a Niallem.
-Mała, nie smutaj. Mamy dzisiaj spotkanie z chłopakami, pamiętasz ? Wszystko się wyjaśni.
-Jasne. - mruknęła i poszła do kuchni. To teraz zajebiście, trzeba ją pocieszać. - przeklnęłam w duchu i poszłam za nią.
-Głodna? - zapytałam.
-Trochę..- odparła. - A ty oczywiście bardzo głodna, jak zawsze, co? - uśmiechnęła się lekko. Wracał jej humor.
-Hah, czasami zastanawiam się, skąd ty mnie tak dobrze znasz.
-Ma się swoje źródła .
-Świetne są te źródła.- zaśmiałam się i wszczęłam akcję przygotowania kanapek. Dla mnie dużo, dla Sophie mniej, jak zwykle. Zaparzyłam herbatę i usiadłyśmy do stołu. Siedziałyśmy w okropnej ciszy, nie znosiłem takiego stanu, więc w końcu musiałam to przerwać :
-Jak Ci się spało ?
-Dobrze, wygodne masz łóżko.
-No wiem...- i znowu wróciłam do punktu wyjścia.Tym razem to Sophie się odezwała.
- O której miałyśmy się spotkać z świrusami?
- O 13.00 . - spojrzałyśmy na zegarki.-JAPIERDOLE, jest 11.00. Za godzinę, ewentualnie półtorej musimy wychodzić. - wrzasnęłam i obie poleciałyśmy na górę. Trochę dużo czasu siedziałyśmy w kuchni, przeżuwając śniadanie, popijając ją i rozmawiając. Zaczęłyśmy się szykować. Wzięłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki się wyszykować. Wzięłam perfumy mamy, najładniejszy zapach, popsikałam się i wyszłam. Sophie na mnie czekała, ona pierwsza poszła się przebrać. Obie byłyśmy bez żadnego makijażu, naturalne, bo po co się malować? Wzięłyśmy płaszcze i czapki, i poszłyśmy. Nasz spacer był dosyć długi, dlatego wyśmiałyśmy się i nagadałyśmy jak jeszcze nigdy. Doszłyśmy szybko, ale cóż.. czas w dobrym towarzystwie szybko leci.
-Hej. - przywitałyśmy się.
-Czeeść.- odpowiedzieli równo nasi znajomi. Zaczęłyśmy się jeszcze bardziej śmiać.
-Co wy głupawki dostałyście??- śmiał się z nas Louis, któremu taki nastrój najwyraźniej się podobał.
-Chy..chy..chy..baa - wydukałam przez łzy radości.
-Taa.. to wy się uspokójcie, my na was poczekamy. - usiadł na ławce Liam a za nim cała reszta. Po paru minutach nastała cisza, ale my ciągle miałyśmy humory podniesione najwyżej jak się da, i jedno małe śmieszne słowo z buzi któregokolwiek z chłopców, a głupawka wróci. Na szczęście nic takiego się nie stało i mogliśmy pójść na ten cały spacer. Ja i Nialler zgłodnieliśmy w połowie, a reszta bawiła się na śniegu.
-Uciekamy ? - podsunęłam pomysł.
-Chyba nawet nas nie zauważą, więc powoli się oddalmy. - powiedział cicho. Odwróciliśmy się, ale niestety nasz plan nie wypalił.
-DOKĄD TO ?!- wrzasnął Zayn, prawie trafiając Nialla w śliczne, blond włosy.
-Idą coś zjeść, zostaw ich. - mrugnął Liam do oprawcy mojego "wybawiciela". Uśmiechnęłam się porozumiewawczo do "taty" i poszłam z Niallerem.
-To..Dokąd idziemy? - zapytałam.
-Gdziekolwiek, byle z to... byle co zjeść. - poprawił się chłopak.
-Ok. - przez parę minut szliśmy przysłuchiwając się ściszającym się już głosom zabawy.
-Katie? 
-Hmm?
-Czy...czy mogę zadać Ci pytanie?
-Już to zrobiłeś.
-Hmm, to zadam Ci jeszcze jedno. Tylko będzie osobiste..
-Nie wstydź się, nie mam przed tobą nic do ukrycia. - odwróciłam głowę i spojrzałam na rumieniącego się chłopaka. Do twarzy mu było z lekko różowymi polikami, nie powiem. 
-Czy ty...
-Czy ja?
-Czy ty ....
__________________________________________
Taki, krótki rozdział (znowu). Chciałam wstawić, jak już Wam obiecałam, teraz powiem, że przed Sylwkiem postaram się wstawić jeden <3  Dziękuję , nawet nie wiecie jak mi się ciepło na serduszku zrobiło jak czytałam te komentarze...Jest ich 4 albo 5 a nie wiecie ile dają mi radości. Dziękuję Wam i WESOOŁYYCH ŚWIĄT <3 a no i pamiętaj- CZYTASZ = KOMENTUJESZ //Niazza
P.S zgadujcie w komentarzach, jakie pytanie zada Niall naszej bohaterce :)  

środa, 19 grudnia 2012

Notka.

83 wejścia, a bloga założyłam parę dni temu. Dziękuję <3 Chcę tyle komentarzy, więc się postarajcie. Chcę tylko dopisać, że teraz raczej nie dodam nic, piąty rozdział może pojawi się w tym tygodniu, nie na 100 % , a potem święta, sylwek, więc jak coś napiszę to krótkiego albo dopiero w nowym roku. Jeszcze raz dzięki za wejścia, oby więcej, i komentarze też piszcie. PAMIĘTAJ- CZYTASZ = KOMENTUJESZ !! // Niazza

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Rozdział 4.

- Bo.. bo... - jąkała się moja przyjaciółka łykając słone łzy spływające po jej policzkach - HARRY SPOTYKA SIĘ Z TAYLOR - wykrzyczała i znowu zaczęła płakać. 
-Daj mi to. - rozkazałam jej. Ona posłusznie oddała mi laptopa, a ja kliknęłam na zdjęcie profilowe dziewczyny. Chłopakiem, który trzymał ją za rękę i przytulał był na sto procent Hazza. Boże.. - pomyślałam. Zastanawiała mnie tylko jedna rzecz - widać było, że flirtował z moją przyjaciółką, ale jeżeli rzeczywiście jest zajęty, to czemu to robił ?! No ale w sumie to Harry Styles - flirtuje z prawie każdą dziewczyną, którą spotka.. Jednak to nie był zwykły flirt Stylesa. To było coś więcej .. Porządnie się zastanowiłam i zwróciłam się do poszkodowanej :
-Wiesz.. - zaczęłam - Myślę, że oni tylko są przyjaciółmi, albo to ustawiony związek... Znam Hazzę tak jak Ciebie. Wiem, że on lubi flirtować z kim popadnie ale te wymiany spojrzeń z tobą, uśmiechy .. To nie pasuje to zwykłego Stylesowego flirtu. Ty się jemu naprawdę podobasz. - teraz rola się odwróciła. Ona była realistką, a ja optymistką, wierzyłam całym sercem, że on ją kocha, a ona już tylko malutką cząstką ...To było straszne widzieć ją taką zapłakaną, coś mnie kuło w sercu. Zamyśliłam się, ale nie zbyt długo, bo usłyszałam sygnał mojej komórki . Spojrzałam na Sophie - spała. Musiał ją wykończyć ten płacz, albo jej myśli . Wzięłam telefon do ręki i kliknęłam żeby przeczytać SMS. Od Nialla : Śpicie? Szybko odpisałam : Sophie tak, ja nie mogę zasnąć..  Oczekiwałam na przyjście kolejnej wiadomości, jednak zamiast tego Niall do mnie zadzwonił. 
-Hej. - przywitał się. - Czemu nie śpisz? 
-Wiesz... Martwię się trochę o Sophie..
-Coś się stało?
-Tak, i to dużo, opowiem Ci kiedy indziej, bo to nie na telefon - poza tym nie chciałam z nim rozmawiać o tym teraz.. Za krótko go znałam żeby od razu opowiadać o problemach najbliższej mi osoby - Niall?
-Słucham?
-Chcę zadać Ci pytanie. 
-Jasne, pytaj.
-Bo ... Eh..
-Noo, śmiało.
-Czy Harry spotyka się z Taylor? - wypaliłam szybko, ale zaraz zrozumiałam, że był to błąd, bo Nialler jest mądry i już wiedział w czym tkwi problem Sophie.
-Wiesz.. Nie wiem co się tak naprawdę dzieje, ale ostatnio żalił się mi, że ona uważa ich za parę , a on nie chce z nią być. Zresztą, niech twoja przyjaciółka się nie martwi, znam Harry'ego na tyle, żeby móc spokojnie stwierdzić, że on czuje do niej coś więcej niż tylko zwykłą chęć flirtowania..
-Uff.. Dzięki, nawet nie wiesz jak mi ulżyło. - odetchnęłam.
-Polecam się na przyszłość. Już będziesz mogła spać ?
-Tak. A po co tak właściwie dzwonisz ?- chłopak chyba myślał, że ominie go to pytanie i nie przygotował sobie odpowiedzi. Czułam, że coś przede mną ukrywa.
-Emm..Yhh.. Boo.. Chciałem się dowiedzieć czemu nie możesz zasnąć.
-Aha. - powiedziałam udając, że mu wierzę. I w tym momencie zdałam sobie sprawę, że NIALL HORAN, chłopak o którym zawsze marzyłam, chciał usłyszeć mój głos. Chyba jest jakaś szansa, że moje marzenia się spełnią.. - A ty czemu nie śpisz?
-Coś ty, za wcześnie na spanie dla nas. - zerknęłam na zegarek. Rzeczywiście, była dopiero 22.00, a wydawało mi się, że jest już późna noc. Przypomniałam sobie, że miałam porozmawiać z rodzicami. 
Powiedziałam im wszystko, a potem jak tata poszedł się myć, opowiedziałam mamie o poznaniu chłopców i o jutrzejszym spotkaniu. Z dorosłych osób tylko ona wiedziała o mojej obsesji do Nialla i chyba nawet ucieszyła się z mojego szczęścia. W każdym razie powiedziała, że mogę iść na to spotkanie i zostać do późnego wieczora. Po tym, powiedziałam jej o problemach mojej przyjaciółki, a ona pozwoliła mi zostać jutro u niej na noc, jeżeli tylko jej mama się zgodzi. Kochałam ją bardzo mocno, potrafiła zrozumieć nastolatki, a to było bardzo potrzebne, szczególnie dla takiej powszechnie nie zrozumianej dziewczyny jak ja. W końcu końcu pożegnałam się i już miałam wejść na schody, gdy przyszła mi do głowy jedna myśl.
-Mamo?
-Słucham córciu ?
-Bo.. Co jeżeli chłopcy zaprosili by mnie do siebie na noc? 
-Cóż.. Ja się wstępnie zgadzam, decyzja należy do Ciebie. Pamiętaj, podejmij ją dobrze, jak poznasz ich wszystkich i zaufasz im na tyle, że będziesz w stanie u nich nocować, to proszę. 
-Dzięki mamo, nawet nie wiesz jak bardzo Ciebie kocham. Poleciałam do pokoju i położyłam się obok Sophie. Zgasiłam światło i zaczęłam rozmyślać.. Zawsze to robię przed snem. W końcu , nucąc sobie "Over Again" zasnęłam.
___________________________
Kolejny rozdział, strasznie krótki, wiem, przepraszam, ale chyba lepiej żebym pisała krótkie posty codziennie albo co dwa dni, niż długie raz na miesiąc, nie? :D Dzięki za czytanie i pamiętaj CZYTASZ=KOMENTUJESZ!! //Niazza

niedziela, 16 grudnia 2012

Rozdział 3.

Leżałam na łóżku i przyglądałam się skaczącej po całym pokoju Sophie. Była tak podniecona spotkaniem z chłopakami, że nie chciałam jej puścić do domu, bo by całe miasto rozniosła. Zadzwoniłyśmy do mojej mamy, do jej mamy i załatwione- nocuje u mnie. Cały czas obie trzymałyśmy w rękach telefony, z myślą, że może któryś z naszych kretynów zadzwoni. Sophie nie mogła się opanować. Według niej nasze telefony już dawno powinny zacząć dzwonić, dla mnie to było NIE-RE-AL-NE. Przecież minęły tylko 2 godziny od koncertu, a oni też są normalnymi ludźmi - muszą ogarnąć się po koncercie, dojechać do domu, odpocząć, coś zjeść... Byłam przygotowana na to, że w ogóle mogą nie zadzwonić, bałam się jednak o Sophie. Widać było, że ją i Harry'ego coś łączyło, od samego początku, od pierwszego spojrzenia. Przyglądali się sobie uśmiechając się, ona trzepotała do niego rzęsami, a on uśmiechał się szerzej i szerzej.. chwila, moment, stop. Coś dzwoni. Sophie od razu zwariowała i biegała po pokoju szybciej, wrzeszcząc do mnie, żebym wreszcie odebrała ten głupi telefon. Wykonałam jej polecenie.
-Haloo? - powiedziałam leniwie. - Cześć. Tak, jasne .. Aha.. A kiedy? Ok, pasuje, powiedz jeszcze o której godzinie i gdzie. Aha, dobraa. Do zobaczenia. - Sophie patrzyła na mnie, chciała żebym jej powiedziała o co chodzi, kto dzwonił i takie tam duperele które dla niej były ważniejsze od dachu nad głową. 
-No, idiotko, powiedz wreszcie kto to był. - nie wytrzymała w końcu i wrzasnęła. Kochałam trzymać ją w niepewności, napawałam się tą niecierpliwością, która ją zżerała. W końcu odpowiedziałam najspokojniej jak potrafiłam .
-To był Niall. - zaczęły się piski, krzyki, skoki, rozwalanie wszystkiego na swojej drodze, jednym słowem - radość. - Dasz mi dokończyć? - Dziewczyna uspokoiła się, jednak jej ciało cały czas drżało, a uśmiech nie schodził jej z twarzy. Wiedziałam, że po dalszych informacjach, wszystkie te czynności wypisane powyżej powtórzą się z nasiloną siłą. - Niall zaprosił nas na spotkanie. Jutro, w parku, o 13.00 . - Moje przewidywania spełniły się. Sophie mało nie zdemolowała mi całego domu . Mama mnie zabije..- pomyślałam. Znałam Sophie od piaskownicy, więc wiedziałam, że żadne działanie typu kazanie jej usiąść i uspokoić się nie zadziałałyby na nią, trzeba było spokojnie wszystko przeczekać. W końcu przyjaciółka walnęła się na kanapę i powiedziała do mnie :
-Wiedziałam.. wiedziałam, że się w nas zakochali. 
-Bez przesady, zaprosili nas tylko na spacer i ..
- Oh, dziewczyno ! Ja wiem, że my się im bardzo podobamu, zobaczysz jeszcze. A teraz, pozwól mi pójść do łazienki i trochę się ogarnąć. - Zaraz po tych słowach Sophie zabrała swoje rzeczy i wyszła na korytarz. Słyszałam szczęk przekręcanego klucza w zamku. Oho, mama przyszła, a ja nie zdążyłam posprzątać w pokoju.. Nie można pozwolić jej tam wejść, inaczej po mnie. - krążyły mi po głowie te słowa. Zbiegłam na dół i zobaczyłam rodziców. Przywitałam się, opowiedziałam krótko i szybko jak było na koncercie i wbiegłam na górę. Przedtem musiałam obiecać mamie, że potem zejdę i pogadamy trochę dłużej. Gdy weszłam do pokoju, Sophie jeszcze nie było. Wzięłam w ręce laptopa i siadłam do biurka. Wykonałam podstawowe czynności zaraz po odpaleniu urządzenia : weszłam na facebooka, twittera, włączym you tuba i puściłam 1D. Tonęłam w słowach "Change my mind", ale w oddalaniu się w świat rozkoszy przeszkodził mi dźwięk wiadomości na facebooku. Napisała do mnie moja koleżanka - Amy. Właśnie dowiedziałam się od niej, że follownęło mnie 5 zwariowanych chłopaków, znani są również z nazwy One Direction. Szybko przełączyłam na tt i uśmiechnęłam się. To była prawda, ale zastanawiam się, czemu mnie to nie zdziwiło. Dostałam jeszcze twitta od Nialla :
"@mynameis9889 myślę, że to spotkanie to nie był przypadek...:)"
Teraz na mojej twarzy zagościł banan. Wielki, ogromniasty banan. Nigdy z niczego się tak nie cieszyłam i zastanawiałam się, o co Niallerowi chodzi. A może Sophie ma rację ? Może Niall i Harry rzeczywiście spojrzeli się na nas, a ich serca wyrwały się gotowe za nas zginąć.. Otworzyły się drzwi i stanęła w nich moja tymczasowa współlokatorka, z ręcznikiem na włosach i w piżamie. Uśmiechnęłam się do niej i przekazałam laptopa. 
-Masz, teraz twoja kolej szczęścia. - powiedziałam, wzięłam z półki strój i wyszłam. Skierowałam się w stronę łazienki. Nalałam wody do wanny i odpłynęłam. Myślałam, marzyłam, gdybałam..
- Kate, wyłaź już, inni też chcą się wymyć!! - krzyknęła moja mama. 
-Ups, przepraszam mamuś.. Zamyśliłam się, już wychodzę ! - jak powiedziałam, tak też zrobiłam. Przebrałam się w piżamkę i popędziłam do pokoju. Szczerze mówiąc to bałam się otworzyć drzwi, bo znając moją przyjaciółkę po zobaczeniu follownięć na tt pomieszczenie w którym miałyśmy spać przeszedł huragan... Nacisnęłam na klamkę i weszłam. Myślałam, że to pokój zastanę w opłakanym stanie, ale to człowiek siedział na łóżku i płakał.. Podeszłam i ją przytuliłam.
-Co się stało? - zapytałam z nadzieją, że to nic złego, tylko chwilowy dół po wielkiej serii radości. Niestety przeliczyłam się..

_____________________________________
Co myślicie? Wiem, że krótkie, najchętniej pisałabym dalej, ale jakaś tajemnica musi być.. :D Czekam na komentarze.. // Niazza PAMIĘTAJ - CZYTASZ= KOMENTUJESZ !!!!!!

sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział 2.

-Hahaha! - śmiałam się z Sophie. - mówiłam, że "Kiss You" też będzie!!!
-Dobra, dobra...-mówiła sztucznie nadąsana przyjaciółka. - Ale następnym razem to ja będę się z Ciebie śmiała !
-Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. - powiedziałam wciąż nie mogąc powstrzymać mojej upartości, którą Sophie też w sobie miała (dlatego często sobie docinałyśmy w zabawie).
-Ja wiem, że ja będę się śmiała ostatnia! 
Nasza "bitwa" trwała dopóki nie doszłyśmy do stołu przy którym chłopcy rozdawali autografy. Już miałyśmy dostać upragnione podpisy, kiedy chłopcy wstali i poinformowali nas, że niestety muszą już iść. Fanki zaczęły ze smutkiem wychodzić falą z sali, takimi samymi gromadami, którymi weszli do budynku, tylko że wolniej. Wychodziły już ostatnie dziewczyny, a my z Sophie stałyśmy na środku sali patrząc się na chłopców (którzy z kolei patrzyli się na nas). Wtedy coś mnie tknęło:
-Chłopcy! Nie możecie nam tego zrobić, tyle na to czekałyśmy. Proszę Was, podpiszcie się mi i mojej przyjaciółce. BŁAGAM!
Był to jeden z moich odważniejszych czynów, bo ja niestety lub stety, byłam bardzo nieśmiałą osobą. Nigdy nie umiałam rozmawiać z autorytetami ani kimś ważnym, bałam się wyjścia na scenę. Sophie powtarza mi, że to marnotractwo wielkiego talentu, jakim był mój głos. Uwielbiałam śpiewać, ale wstydziłam się nawet w gronie najbliższych mi osób. Wracając do One Direction - po wygłoszeniu tej "cudownej" mowy, od której wszystko się zaczęło, puściłam wielkiego buraka i schowałam twarz w moje długie, brązowe włosy. Zanim to zrobiłam, zdążyłam zauważyć, że chłopcy patrzą na mnie jak na dzieciaka, który płakał, bo mamusia nie kupiła mu zabaweczki albo cukierka.
-Przepraszam..- wybąkałam. - My.. my wyjdziemy. - Chciałam pociągnąć Sophie za rękę i już się odwracałyśmy, kiedy usłyszałyśmy śmiech. Śmiech piątki chłopaków, który roznosił się po sali i wracał do nas dźwięcznym echem. Nie był to zwykły, normalny śmiech - był bardzo zaraźliwy i zapominając o naszych zamiarach, wnet zaczęłyśmy im wtórować. Radosny odgłos trwał jeszcze chwilę, aż w końcu Louis go przerwał i ciągle unosząc kąciki ust powiedział: 
- Dajcie te zdjęcia. - Podałyśmy je naszemu "wybawcy" a on wnet je podpisał i podał dalej.
-Dzięki chłopcy. - powiedziała Sophie.
-Nawet nie wiecie ile to dla nas znaczy. - dodałam. Po tych słowach odsłonili swoje ząbki .Mój wzrok przykuwaly te Niall'a . Były takie śliczne - już proste i bez aparatu (ale z nim też były nie brzydkie)
-Ale.. - zaczął Zayn - Coś za coś. My wam daliśmy te śliczne bazgroły na kawałku papieru z naszymi ślicznymi buźkami, wy dajcie nam swoje numery telefonów i swoje twittery.
-Hahah, jasne. - przekazałyśmy karteczki z informacjami chłopców, a ja zanuciłam "Call me maybe" . Jestem straszną idiotką, bo się wstydzę, ale jak jakaś piosenka związana z aktualną sytuacją wejdzie mi do głowy i zaczę ją tam nucić, to prędzej czy później wychodzi moim otworem gębowym, przez niektórych nazywanym też buzią. 
- Wow, nie wiedziałem, że tak ładnie śpiewasz! - zaśmiał się Niall, lekko rumieniąc się (a może mi się wydawało..), a reszta zespołu to porwierdziła. Czułam, że puściłam konkretnego buraka. DRUGIEGO w przeciągu 10 minut..
-Liaam, chodźcie już! - krzyknął ktoś za idolami. - VIPY czekają!!
-Ehh.. - westchnęli wszyscy chórkiem. -Musimy lecieć.
-Straszna szkoda, fantastycznie się z Wami rozmawiało - powiedział Niall.
-Z Wami też.- odpowiedziałyśmy zgodnie.
-Postaramy się odezwać. - zaśmiał się Liam, wskazując na nasze kartki, a potem na swój telefon.
-No jasne. OK, nie trzymamy Was dłużej, bo owal dostaniecie. Paa! -pożegnałyśmy się.
-I tak już będziemy musieli się tłumaczyć Joshowi - westchnęli. -Narka !
-Haha, jacy oni są słodcy, nieprawdaż? - rzuciłam w stronę Sophie. Ona tylko mruknęła, bo ciągle patrzyła na oddalającego się z resztą Hazzę.  Ja też spojrzałam na Nialla. W sekundzie on zrobił to samo i momentalnie kąciki jego ust się podniosły ku górze. Ja zrobiłam to samo, mimowolnie, jak on się uśmiechał, to ja też i wtedy wyszłyśmy, tym samym tracąc ich z oczu. 
____________________________
Postanowiłam dodać rozdział jeszcze dzisiaj, nie wiem czy się spodoba, tamten skomentowała tylko 1 osoba dotychczas, nie licząc mnie. Mam nadzieję, że z czasem to się zmieni, wiem tylko tyle, że nie przestanę dodawać postów. Dziękuję, że czytacie, to dla mnie ważne <3 // Niazza

rozdział 1.

- Kate, po co ty się malujesz?!- rozzłościła się moja naj kumpela.
-Bo... tak.-odparłam. - Poza tym, mam tylko błyszczyk na ustach i trochę pudru...
-Chyba aż!-jęczała mi nad uchem Sophie. Musicie wiedzieć, że strasznie nie lubiła sztucznych laluni i zawsze wrzeszczała na mnie jak miałam na sobie nawet lekki makijaż. - Dobra, wybaczę Ci, ale nie płacz mi potem, że Niall Ciebie nie chce, bo jesteś za sztuczna.
- SOPHIE ! - wrzasnęłam.
- No co? -oburzyła się. Szykowałyśmy się na koncert One Direction. Obie uwielbiałyśmy ich od czasów x-factora. Każda z nas miała swojego "ulubieńca". No wiecie, chłopaka, który najbardziej się nam podobał.. Moim "wybrańcem" był Niall, a Sophie- Harry. Prawie wszystko w sobie miałyśmy takie same, oprócz jednego: ona była wiecznie walniętą optymistką, a ja dość często walniętą realistką. I ona teraz tak cholernie wierzyła w to, że po koncercie spotkamy się z chłopcami, a oni odwzajemnią nasze uczucia do nich.
-Gówno.- odburknęłam, lecz po chwili uspokoiłam się i zaczęłam rozmowę. - Sophie, powiedz mi, czemu ty w to wierzysz?
-Ale w co? - zaskoczyła się. Kto jak kto , ale ona pamięci zbyt dobrej nie miała.. -Aaaa.. w to. Bo... tak.
-No, ale czemu, proszę powiedz mi . Powiedz mi, jak ty to robisz?!
-Nie wiem.. Jakoś tak samo z siebie mi przychodzi.. A jak mi coś przyjdzie to w to wierzę jak w nic innego.
-Ehh... Ale, pomyśl racjonalnie ! Nie mamy nawet VIP-ów..
-Pff.. -prychnęła. -VIP-y nie są potrzebne do poznania chłopców.
-To jak inaczej ich poznamy? - byłam ciekawa jej odpowiedzi.
-No wiesz...- uśmiechnęła się złowieszczo.
-O NIEE ! Proszę, Sophie, tylko nie TEN uśmiech. - zawsze uśmiechała się tak, gdy do głowy przychodził jej jakiś "wspaniały", ale niezbyt mądry pomysł.
-Hahahah.. Uspokój się.- śmiała się ze mnie. - Żartowałam tylko. Ale zauważ, że któraś z nas może poznać ich jak będą śpiewali.. Nie wiem w jaki sposób, ale to możliwe, i ..
-Naprawdę chora jesteś...
- Ale daj mi dokończyć! Są też autografy... I nie zapominaj, że mieszkamy w Londynie i tutaj też mieszkają chłopcy. A my wiemy o nich wszystko. Może na nich wpadniemy.
-Może...- uśmiechnęłam się. Właśnie dlatego każdy uważał mnie za realistkę, a nie pesymistkę. Jeżeli dostanę dobre argumenty, potrafię w coś uwierzyć. Zerknęłam na zegar i na Sophie. - Ej??
- Hmm?
- Ile przed koncertem chciałaś tam być?
-Jakieś 2 h. A co?
-To wyjeżdżamy.
- OK. - uśmiechnęła się
                                                      ***************************
Gadałyśmy przez całą drogę o tym , czy chłopcy zaśpiewają coś z Take Me Home. Sophie mówiła, że usłyszymy Live While We're Young i Little Things, ja do tych piosenek dorzuciłam jeszcze Kiss You (z czym ona się nie zgadzała). W końcu wysiadłyśmy i ujrzałyśmy miejsce koncertu.
-Sophie? -przerwałam jej wypatrywania chłopców.
-Co? - spojrzała na mnie.
- Czemu my właściwie jesteśmy tak wcześnie?
- Jak to czemu ?! - oburzyła się i lekko zdziwiła. - Musimy zająć dobre miejsca.
I wtedy obie zaczęłyśmy się śmiać.
-Choć, zobaczymy czy już otwarte. - śmiała się przyjaciółka.
-Ahahahahah, oczywiście, bo jakby mogli zapomnieć o takich debilkach jak my, hahahahah. - I poszłyśmy. Niestety było zamknięte. - Eh.. - jęknęłam.
- Nie płacz bejbe, zaraz otworzą. - po tych słowach oparłyśmy się o ścianę.
- Hej. - usłyszałyśmy dziwnie znajomy głos. - Na co tak czekacie ?
Już myślałam, że to któryś z chłopców i uśmiechnięta podniosłam głowę.
-Hej Thomas..- znowu spuściłam twarz widząc nie Nialla, Harrego, Zayn'a , Louisa czy Liama , tylko mojego klasowego kolegę. -Czekamy na koncert . Nie widać ?
-Hm.. Nie bardzo. - wyszczerzył zęby. - Kogo koncert?
I tego właśnie w nim nie lubiłam. Wypytywał o niepotrzebne szczegóły, dlatego nazywałam go czasem "dziennikarz".
-One Direction - odpowiedziała za mnie Sophie.
-Aha...A czy
-Thom, nie zrozum mnie źle, ale zaraz otwierają, więc nie będziemy wdawać się z tobą w rozmowy. - przerwałam mu wściekła, bo obie wolałyśmy uniknąć jego pytań.
-Aha..Spoko, w takim razie nic tu po mnie - odparł zawiedziony - Pa!
-Pa! - pożegnałyśmy się i wstąpił w nas nowy duch. Zaczęłyśmy skakać, piszczeć, tańczyć i cieszyć się koncertem. I w końcu otworzyli drzwi. Tysiące fanek wpłynęła na wielką salę koncertową, a my byłyśmy na samiutkim początku, tuż przy scenie. Godzina oczekiwania na wyjście 1D dłużyła się niesamowicie, ale doczekałyśmy się. Punktualnie o 17.00 chłopcy wyszli na scenę. Moje oczy patrzyły na Nialla, rzadko kiedy przenosiłam wzrok na inną osobę lub miejsce. Jak na niego patrzyłam, moje serce płonęło żywym ogniem... Takie miłe uczucie ogarniało całe moje ciało. Zastanawiałam się czy Sophie czuje to samo, patrząc na Harry'ego i modliłam się, żeby Nialler też na mnie spojrzał. I tak też się stało. Z tego momentu pamiętam tylko to, że Liam krzyczał "KOCHAMY WAS!!", a Zayn "ŻYCZYMY DOBREJ ZABAWY !!", a my cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. PROSTO w oczy. Potem odpłynęłam z tekstem "One thing" i zaczęłam się bawić.

______________________________

Taki tam, krótki rozdzialik, mam nadzieję, że się spodoba :) Drugi rozdział też mam w zanadrzu, ale dopiero jak zobaczę, że się Wam spodobał i będą przynajmniej 3 komentarze . // Niazza