sobota, 15 grudnia 2012

rozdział 1.

- Kate, po co ty się malujesz?!- rozzłościła się moja naj kumpela.
-Bo... tak.-odparłam. - Poza tym, mam tylko błyszczyk na ustach i trochę pudru...
-Chyba aż!-jęczała mi nad uchem Sophie. Musicie wiedzieć, że strasznie nie lubiła sztucznych laluni i zawsze wrzeszczała na mnie jak miałam na sobie nawet lekki makijaż. - Dobra, wybaczę Ci, ale nie płacz mi potem, że Niall Ciebie nie chce, bo jesteś za sztuczna.
- SOPHIE ! - wrzasnęłam.
- No co? -oburzyła się. Szykowałyśmy się na koncert One Direction. Obie uwielbiałyśmy ich od czasów x-factora. Każda z nas miała swojego "ulubieńca". No wiecie, chłopaka, który najbardziej się nam podobał.. Moim "wybrańcem" był Niall, a Sophie- Harry. Prawie wszystko w sobie miałyśmy takie same, oprócz jednego: ona była wiecznie walniętą optymistką, a ja dość często walniętą realistką. I ona teraz tak cholernie wierzyła w to, że po koncercie spotkamy się z chłopcami, a oni odwzajemnią nasze uczucia do nich.
-Gówno.- odburknęłam, lecz po chwili uspokoiłam się i zaczęłam rozmowę. - Sophie, powiedz mi, czemu ty w to wierzysz?
-Ale w co? - zaskoczyła się. Kto jak kto , ale ona pamięci zbyt dobrej nie miała.. -Aaaa.. w to. Bo... tak.
-No, ale czemu, proszę powiedz mi . Powiedz mi, jak ty to robisz?!
-Nie wiem.. Jakoś tak samo z siebie mi przychodzi.. A jak mi coś przyjdzie to w to wierzę jak w nic innego.
-Ehh... Ale, pomyśl racjonalnie ! Nie mamy nawet VIP-ów..
-Pff.. -prychnęła. -VIP-y nie są potrzebne do poznania chłopców.
-To jak inaczej ich poznamy? - byłam ciekawa jej odpowiedzi.
-No wiesz...- uśmiechnęła się złowieszczo.
-O NIEE ! Proszę, Sophie, tylko nie TEN uśmiech. - zawsze uśmiechała się tak, gdy do głowy przychodził jej jakiś "wspaniały", ale niezbyt mądry pomysł.
-Hahahah.. Uspokój się.- śmiała się ze mnie. - Żartowałam tylko. Ale zauważ, że któraś z nas może poznać ich jak będą śpiewali.. Nie wiem w jaki sposób, ale to możliwe, i ..
-Naprawdę chora jesteś...
- Ale daj mi dokończyć! Są też autografy... I nie zapominaj, że mieszkamy w Londynie i tutaj też mieszkają chłopcy. A my wiemy o nich wszystko. Może na nich wpadniemy.
-Może...- uśmiechnęłam się. Właśnie dlatego każdy uważał mnie za realistkę, a nie pesymistkę. Jeżeli dostanę dobre argumenty, potrafię w coś uwierzyć. Zerknęłam na zegar i na Sophie. - Ej??
- Hmm?
- Ile przed koncertem chciałaś tam być?
-Jakieś 2 h. A co?
-To wyjeżdżamy.
- OK. - uśmiechnęła się
                                                      ***************************
Gadałyśmy przez całą drogę o tym , czy chłopcy zaśpiewają coś z Take Me Home. Sophie mówiła, że usłyszymy Live While We're Young i Little Things, ja do tych piosenek dorzuciłam jeszcze Kiss You (z czym ona się nie zgadzała). W końcu wysiadłyśmy i ujrzałyśmy miejsce koncertu.
-Sophie? -przerwałam jej wypatrywania chłopców.
-Co? - spojrzała na mnie.
- Czemu my właściwie jesteśmy tak wcześnie?
- Jak to czemu ?! - oburzyła się i lekko zdziwiła. - Musimy zająć dobre miejsca.
I wtedy obie zaczęłyśmy się śmiać.
-Choć, zobaczymy czy już otwarte. - śmiała się przyjaciółka.
-Ahahahahah, oczywiście, bo jakby mogli zapomnieć o takich debilkach jak my, hahahahah. - I poszłyśmy. Niestety było zamknięte. - Eh.. - jęknęłam.
- Nie płacz bejbe, zaraz otworzą. - po tych słowach oparłyśmy się o ścianę.
- Hej. - usłyszałyśmy dziwnie znajomy głos. - Na co tak czekacie ?
Już myślałam, że to któryś z chłopców i uśmiechnięta podniosłam głowę.
-Hej Thomas..- znowu spuściłam twarz widząc nie Nialla, Harrego, Zayn'a , Louisa czy Liama , tylko mojego klasowego kolegę. -Czekamy na koncert . Nie widać ?
-Hm.. Nie bardzo. - wyszczerzył zęby. - Kogo koncert?
I tego właśnie w nim nie lubiłam. Wypytywał o niepotrzebne szczegóły, dlatego nazywałam go czasem "dziennikarz".
-One Direction - odpowiedziała za mnie Sophie.
-Aha...A czy
-Thom, nie zrozum mnie źle, ale zaraz otwierają, więc nie będziemy wdawać się z tobą w rozmowy. - przerwałam mu wściekła, bo obie wolałyśmy uniknąć jego pytań.
-Aha..Spoko, w takim razie nic tu po mnie - odparł zawiedziony - Pa!
-Pa! - pożegnałyśmy się i wstąpił w nas nowy duch. Zaczęłyśmy skakać, piszczeć, tańczyć i cieszyć się koncertem. I w końcu otworzyli drzwi. Tysiące fanek wpłynęła na wielką salę koncertową, a my byłyśmy na samiutkim początku, tuż przy scenie. Godzina oczekiwania na wyjście 1D dłużyła się niesamowicie, ale doczekałyśmy się. Punktualnie o 17.00 chłopcy wyszli na scenę. Moje oczy patrzyły na Nialla, rzadko kiedy przenosiłam wzrok na inną osobę lub miejsce. Jak na niego patrzyłam, moje serce płonęło żywym ogniem... Takie miłe uczucie ogarniało całe moje ciało. Zastanawiałam się czy Sophie czuje to samo, patrząc na Harry'ego i modliłam się, żeby Nialler też na mnie spojrzał. I tak też się stało. Z tego momentu pamiętam tylko to, że Liam krzyczał "KOCHAMY WAS!!", a Zayn "ŻYCZYMY DOBREJ ZABAWY !!", a my cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. PROSTO w oczy. Potem odpłynęłam z tekstem "One thing" i zaczęłam się bawić.

______________________________

Taki tam, krótki rozdzialik, mam nadzieję, że się spodoba :) Drugi rozdział też mam w zanadrzu, ale dopiero jak zobaczę, że się Wam spodobał i będą przynajmniej 3 komentarze . // Niazza


2 komentarze:

  1. dawaj dalej , jest świetny jak na 1 rozdział ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok, dobra, obniżam wam do 2... Ciężko napisać komentarz, nie? :D //Niazza

    OdpowiedzUsuń