-Czy ty... Czy ty lubisz jeść? - zapytał speszony Horan. Spojrzałam się na niego dziwnie i zaczęłam się głośno śmiać.
-No co? - oburzył się lekko blondyn.
-Ni..nic. - wyjąkałam przez łzy śmiechu.
-Przecież ja widzę, że coś!! Nikt nie śmieje się bez powodu. Dobra, nikt oprócz mnie i pozostałej czwórki.
-To wiedz, że ja i Sophie mamy identycznie. - parsknęłam pod wpływem jeszcze większego przypływu radości.
-Nie widać - odpowiedział skwaszony chłopak.
-Jasne. Ale ty chyba się rzadko śmiejesz, dlatego trzeba Ci to ułatwić. - po tych słowach rzuciłam się na Niallera i zaczęłam go łaskotać.
-Haahahhahhaha, Kate, proszę, przestań!! - wrzeszczał i wił się mój ukochany. Tfu ! Wróć. Nie był mój. Kate, nie myśl nawet o tym, on ciebie nie chce. - skarciłam się po cichu.
-Co tam szepczesz? - spojrzał się na mnie Niall.
-Nic, nic. Nie ważne. - odwzajemniłam jego gest. Przez chwilę szliśmy w, jak już wcześniej wspominałam czy też nie, znienawidzonym przeze mnie milczeniu. W końcu rzucił się nam w oczy wielki budynek NANDO'S. Rzuciłam się do biegu w oddali słysząc głos mojego towarzysza i tupot jego stóp. Zatrzymałam się na chwilę, aby chłopak dobiegł do mnie i powiedział to co chciał.
-Gdzie.. gdzie się tak.. spieszysz ?- wysapał biorąc głębokie wdechy, a następnie wypuszczając powietrze.
-Jak to gdzie? PO JEDZENIE. - mrugnęłam do niego i ponownie rozpoczęłam bieg w stronę budynku.
-Ta kobieta mnie przemęczy.. Jest niesamowita. - zdążyłam usłyszeć za plecami.
-Dzięki . - uśmiechnęłam się. Po chwili Horanek mnie dogonił. Widząc smajla na mej twarzy również się uśmiechnął, złapał mnie za rękę i powiedział :
-Jak biegniemy, to razem. - Mówiąc szczerze, zaskoczył mnie swoim czynem, no wiecie, złapał mnie za rękę. Nie rób sobie nadziei, idiotko. - ponownie przypomniałam sobie o niemożliwości spełnienia moich marzeń. Biegłam sobie tak zamyślona, gdybałam i zastanawiałam się co to wszystko może znaczyć. Nagle poczułam chłodny dotyk na mojej twarzy i wywaliłam się.
-Auu.. - jęczałam z bólu. Po starciu z szybą leżałam na chłodnym chodniku. Ledwo się podniosłam i od razu zaczęłam drzeć się na tarzającego się ze śmiechu Horana :
-DEBILU!! CZY TY WIESZ, ŻE MOGŁAM SIĘ PRZEZ CIEBIE POŁAMAĆ?! WIESZ TO?! NIEE, PEWNIE NIE WIESZ, BO TY WOLAŁEŚ SOBIE POŚMIAĆ SIĘ ZE MNIE NIŻ OSTRZEC !!!!!! - po tych słowach pełnych wściekłości rzuciłam w zaskoczonego moim napływem złości śniegiem i zaczęłam się oddalać.
- Hej! Stój! Tak to my się nie będziemy bawić. - rzucił się na mnie ze śniegiem. Mimowolnie zaczęłam się śmiać.
-Horan, głupku, teraz nie dość, że wrócę do domu obolała to mokra i przeziębiona.
-Ooo nie, na pewno nie mokra, bo wysuszymy się w NANDOOO'S !!! - wrzasnął z uśmiechem ostatnie słowo i pociągnął mnie za sobą.
-Ale Niall ja nie mogę, ja.. - zdałam sobie sprawę, że żadne "ale" nie ma sensu, bo już stałam w środku i zdejmowałam kurtkę.
-Zamknij buźkę i siadaj. - uciszył mnie chłopak i wskazał siedzenie. Nie miałam zamiaru się z nim kłócić, bo oboje byliśmy uparci, poza tym i tak wyszłoby na Horana. Jest silniejszy, twardszy, przystojny, fantastyczny, wyluzowany, śmieszny... KATE WRÓĆ NA ZIEMIĘ !!! - ponownie usłyszałam reprymendę od mojego jakże fantastycznego umysłu. Czasami jednak dobrze, że prawi mi takie kazania, bo akurat wracał Nialler z jedzeniem, a ja patrzyłam się na niego jak na jakiegoś boga (którym poniekąd dla mnie był).
-Dzięki. - uśmiechnęłam się do niego i zrobiłam miejsce na przepełnioną tacą z niezdrową, ale smaczną, żywnością. Oboje rzuciliśmy się na nie tak, że stuknęliśmy się głowami, a za chwilę tarzaliśmy się ze śmiechu na podłodze. Gdy się uspokoiliśmy, Niall zapytał się:
-No więc.. Odpowiesz mi na to pytanie?
-Jakie pytanie?! - kompletnie się zdziwiłam, ale po chwili sobie przypomniałam o co chłopak pytał się w lesie. -AAA..
-Bee. Więc?
-Nie widać, po tym co się przed chwilą zdarzyło?
-Oczekuję odpowiedzi od CIEBIE. - podkreślił ostatnie słowo Nialler.
-Więc..Nie, nie lubię jeść, bo..
-Ah, jaka szkoda, myślałem, że lubisz, miałbym jakąś osobę do towarzystwa, która by mnie rozumiała, a nie śmiała się z ciągłej potrzeby jedzenia.. - paplał bezsensownie chłopak.
-NIALL! -przerwałam mu, tak jak wcześniej on mi. Żarłok spojrzał się na mnie pytająco, a ja kontynuowałam. - Przerwałeś mi. Nie lubię jeść, bo uwielbiam jeść i nie mogłabym normalnie żyć bez jedzenia. - Niall dziwnie się na mnie spojrzał i krzyknął na całą restaurację :
-NARESZCIE !!!! - i w geście wielkiej radości mnie przytulił. Chciałam aby ta chwila trwała jak najdłużej, niestety zaraz blondasek odczepił się ode mnie i powrócił do jedzenia.
~*~
Droga powrotna szła nam dosyć szybko, co chwilę śmialiśmy się, łaskotaliśmy i wygłupialiśmy. W pewnym momencie Horan zatrzymał się i spojrzał się na mnie.
-Co się stało? - zapytałam się zmartwiona.
-Ni.. nic. - speszył się chłopak i znowu zaczął iść. Tym razem nie było już tak przyjemnie, szliśmy w kompletnej ciszy, oboje zamyśleni. Gdy byliśmy już prawie przy całej reszcie, chłopak ponownie się zatrzymał, złapał mnie za nadgarstek i spojrzał prosto w oczy. Na mojej twarzy kolejny raz w tym dniu zagościły rumieńce.
-Do twarzy Ci z nimi. - uśmiechnął się szeroko Nialler.
-Dziękuję. - wyjąkałam , moje serce strasznie szybko biło gdy patrzyłam w śliczne, niebieskie oczy chłopaka.
-Wiesz..Jak się wtedy zatrzymałem, to chciałem Ci coś powiedzieć, ale pomyślałem, że uznasz mnie za idiotę.
-Serio? No patrz, dawno to zrobiłam. - zadrwiłam z niego.
-Przestań na chwilę, chcę Ci to powiedzieć, bo nie potrafię dłużej tego w sobie trzymać.
-Zamieniam się w słuch. - odparłam.
-No więc... ty mi się.. ty mi się.. - w tym momencie Horan dostał w łeb śniegiem, i oczywiście pobiegł szukać zemsty, a ja nie dowiedziałam się tego co chciał mi powiedzieć. Wróciłam do domu cała mokra, zmarznięta i oczywiście przeziębiona, oraz zmęczona, ale nie żałowałam dnia. Opadłam na łóżko i natychmiastowo zasnęłam.
_________________________________________
I co wy na to? Wiem, rozdział marny, ale cierpię na tymczasowy brak weny, nie wiem jak sobie poradzić. Poczytam coś, jakieś blogi, zaczerpnę inspiracji, będzie OK. :) Kocham Was, dziękuję za te komentarze, naprawdę <3 Przypominam - CZYTASZ=KOMENTUJESZ //Niazza
Ha!!! Pierwsza ;D
OdpowiedzUsuńNo więc rozdział jest całkiem OK, tylko jak na mój gust trochę przesłodzony...Wiem,że sama nie napiszę lepiej i też w swoim opowiadaniu wszędzie wszystko wciskam, dlatego się nie czepiam...
Mam nadzieję,że akcja się rozkręci i niedługo dodasz kolejny.,.
Przy okazji zapraszam do siebie:
one-direction-opowiadanie-nalesnika.blogspot.com
Pozdrawiam!!!