czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 10.

~oczami Nialla~

Rano, tak jak się umówiliśmy ze Stylesem, poszliśmy do lekarza, który zajmował się dziewczynami. 
-Dzień dobry. - wyciągnął rękę loczek. - Chcieliśmy zapytać się o Sophie May i Kate Coral. 
-Witam. - uśmiechnął się lekarz. - O czym dokładnie powiedzieć?
-Stan zdrowia, kiedy wyjdą... - tym razem to ja się odezwałem. 
-Cóż... Panna May wyjdzie już jutro, oczywiście jeśli badania wyjdą poprawnie. Natomiast panna Coral... Dzisiaj pojedziemy zrobić prześwietlenie, parę innych czynności, tak abyśmy wiedzieli, czy są jakiekolwiek niezgodności zabraniające wybudzić dziewczyny.
-Czyli.. Czyli Kate już będzie mogła funkcjonować?! - wykrzyknąłem uradowany.
-Tak, myślę, że tak. - doktor Brown odwrócił się i zerknął na kartki, leżące na biurku. - Badania obu chorych zaczną się o 12.00, czyli za godzinę. A teraz przepraszam, pacjenci.. - po tych słowach pan Brown szybkim krokiem wyszedł z gabinetu, zostawiając nas w dobrym humorze. Po chwili zrobiliśmy to co mężczyzna, z taką różnicą, że my ruszyliśmy w kierunku sali, na której leżała brunetka i blondynka.

~oczami Sophie~

Obudziłam się około 11, nie czując Harry'ego obok mnie. Podniosłam się lekko, ze względu na to, że po prostu wyżej nie dałam rady. Przetarłam jeszcze lekko zaspane oczy i ujrzałam chłopców zbliżających się do naszego tymczasowego 'lokum'. 
-Hej kotku. - uśmiechnął się zielonooki, splatając jednocześnie nasze palce. -Jak się czujesz?
-Lepiej. - odpowiedziałam. 
-Super, czyli pewnie już jutro będziesz w domu! 
-Jak to?! - otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia. 
-Tak to. Byliśmy przed chwilą u lekarza i oznajmił nam, że jeżeli Twoje badania wyjdą pomyślnie, jutro dostaniesz wypis. - jęknęłam na słowo badania - nigdy ich ie lubiłam. 
-A co z Kate? - spojrzałam na łóżko obok.
-Bardzo możliwe, że niedługo ją wybudzą. 
-To rzeczywiście dobra wiadomość. - poklepałam wolną przestrzeń obok mnie, zachęcając tym samym Harolda to przytulania.
      Już po paru godzinach usłyszałam doskonałą wiadomość - badania, zarówno moje jak i mojej przyszywanej siostry, wyszły zgodnie z oczekiwaniami, co oznaczało tylko jedno - ją czekało wybudzenie, a mnie - powrót do domu. Albo inaczej. Do mojego nowego domu...
                                                               
 ~oczami Kate~

To takie okropne kiedy chcesz się obudzić, ale nie możesz. Kiedy słyszysz głosy dookoła siebie, ale mimo wszelkich prób nie możesz odpowiedzieć. Kiedy czujesz dotyk czyjejś ręki na twoim ciele, a nie możesz tego odwzajemnić. Leżałam tak, ogarnięta dziwnym stanem. Nie wiedziałam gdzie, nie wiedziałam ile. Zupełnie nagle poczułam okropny ból w ręce, który szybkim tempem rozchodził się po całym moim ciele, a już po chwili otworzyłam delikatnie oczy, aby zaraz ponownie je zamknąć, przez porażająco jasną biel.
-Gdzie jestem? - szepnęłam cicho.
-W szpitalu. - usłyszałam łagodny głos. Ale to nie byli moi rodzice.
-Ale jak to?! Gdzie moja mama albo tata?! Puść mnie! - wierciłam się na łóżku. Nie zatrzymywał mnie nawet piekący ból, byłam najzwyczajniej przerażona.
-Uspokój się. - ciągle ten spokojny ton. - To ja Niall! - dopiero wtedy postanowiłam na poważnie otworzyć oczy. Zamajaczyła mi sylwetka blondyna. Był zmęczony, ale uśmiechnięty. Gdzieś w pamięci przypominałam sobie ją, ale nie wiedziałam dokładnie kogo ona przedstawia.
-Jaki Niall? - postanowiłam znaleźć odpowiedź na moje pytanie.
-One Direction, koncert, bilety... Czy naprawdę nic nie pamiętasz? - z każdym pojedynczym słowem, jego głos bardziej się łamał. Ale w tym momencie poczułam coś  w stylu fali i z każdą sekundą pamiętałam więcej szczegółów.
-Tak, pamiętam. Jak mogłam zapomnieć! - zaśmiałam się sama z siebie i chciałam przytulić chłopaka, jednak ciężar na mej ręce nie bardzo dał mi wykonać tę czynność. Spojrzałam na nią i od razu wiedziałam co jest przyczyną tego braku siły - gips.
-Spokojnie, niedługo go zdejmą, tylko musisz uważać. - usłyszałam zachrypnięty głos dochodzący z boku.
-Hej Harry. - przywitałam się, po czym mój wzrok siedział na dziewczynę obok loczka.
-SOPHIE !!!! - krzyknęłam uradowana. Czułam się tak, jakbym nie widziała jej przez kilkadzieścia lat.
-Siema, siema, też tęskniłam!
-Kiedy wypisują nas z tej świątyni bieli? - zapytałam się zielonookiego.
-Sophie jutro, a ty... ty dopiero zostałaś wybudzona, a miałaś dosyć poważne obrażenia.
-A jak się czujesz? - przerwał mu Niall.
-Dobrze. - spuściłam głowę. Jego oczy były takie piękne, dosłownie ocean. Gdybym tylko mogła, to już dawno zanurkowałabym w ten śliczny błękit, ale niestety... Z moich przemyśleń wyrwał mnie stukot butów wchodzących do sali. Podniosłam się lekko, aby sprawdzić kto postanowił mnie odwiedzić i moim oczom ukazali się rodzice.
-Córeczko! - ucieszyła się mama.
-Jak dobrze Cię widzieć! No wiesz, w sensie widzieć przytomną. - dokończył również z uśmiechem na ustach mój tata.
-Tato, ty i ten twój wieczny humor! - w żartach pokiwałam z dezaprobatą głową, a za chwilę cała sala wybuchła dźwięcznym śmiechem. - Co w domu?
-Aaaa no wiesz, ciągle coś się psuje. - narzekała mama, a tata, z racji tego, że i tak nie mógłby wtrącić ani słowa kiwał humorystycznie głową, czym rozbawiał żarłoka.
-Tato, skończ już, bo Niall chyba zaraz będzie potrzebował pieluszki! - upomniałam go, starając się mówić poważnie.
-Ehh, no dobrze. - posmutniał mężczyzna, ale tylko na sekundę, bo zaraz z Horanem odeszli na bok by wdać się w żarliwą dyskusję.
-Mamo...? - przerwałam kobiecie, korzystając z okazji, że płci męskiej nie ma obok i chciałam jej zadać pytanie.
-Tak kochanie? - spojrzała się na mnie odrywając się na chwilę od komórki, w której kończyła wysyłanie SMS-ów do całej rodziny o tym, że mój stan zdrowia już jest lepszy.
-Czemu jesteś taka smutna?
-Ehh, bo wiesz... Chyba musimy Ci coś z tatą powiedzieć. - powiedziała dając nacisk i zgłośnienie na "tatą", chcąc przez to aby jej mąż znalazł się obok niej.
-Tak, musimy. - pokiwał głową ojciec.
-No więc, słucham. - założyłam ręce na piersi i oczekiwałam na jakikolwiek dźwięk z ich ust.
-Bo my z tatą...

______________________________________________________________________________
Więc. Nie jestem fanką tego rozdziału, chociaż uważam, że jest on jednym z lepszych, bo jednym z dłuższych. Mam nadzieję, że Wam spodoba się choć trochę. I dziękuję za te komentarze pod poprzednim rozdziałem, to było naprawdę miłe, czytać, że mam dla kogo to pisać. A tak w ogóle to słyszałyście, że Bieber będzie w Łodzi? Idziecie na koncert? I jesteście Beliebectioner czy nie?  Kocham Was i PAMIĘTAJCIE - CZYTASZ = KOMENTUJESZ  <3 //Niazza

1 komentarz:

  1. Więc tak: slyszałam , że Bieber będzie w Łodzi. Nie jadę na koncert, bo po pierwsze za daleko, a po drugie nie przepadam za nim ;/
    Co do rozdziału to całkiem udany ;D Szkoda, ze zawsze rozdział kończy się takim momencie! Ale to nic ;) Przez to wszystko jest ciekawsze ;p Zastanawia mnie tylko czemu Sophie pomyślała o jakimś nowym domu? I czy rodzice Kate mają jej do powiedzenia coś z tym związanego?
    Myślę, że tak, więc mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny! ;D
    Pozdrawiam i życzę weny!
    -Nalesnik Mmm...

    OdpowiedzUsuń