wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 15. "Mogę zmoczyć Ci koszulkę??"

 Do wiadomości: w opowiadaniu jest aktualnie 15.02.2013r. :3
___________________________________________
-Przecież chyba znam drogę do własnego domu.
-Jak to do własnego domu?! - spojrzałam na niego zdezorientowana, na co on się tylko uśmiechnął.
-Niespodzianka, niespodziankaa! - wyłonili się zza tylnych siedzeń chłopcy. Byli wszyscy, tylko nie Harry.
-No wiesz, twoi rodzice wyjechali. - zaczął Louis.
-A ty tak rozpaczałaś, że będziesz sama w domu. - zrobił smutną buźkę Zayn.
-Dlatego my postanowiliśmy, że w naszym domu zamieszka jeszcze jedna osoba! - krzyknął uradowany Liam.
-Piesek albo kotek?! Prawda?! - rozmarzył się Lou, po czym wszyscy wybuchnęli śmiechem, jednak Daddy przerwał tą chwilę:
-Dobra cicho, nie rozpraszajmy kierowcy. Niall, cholera, patrz na drogę! Ręce na kierownicy! - pilnował ciągle blondaska Payne.
-Liam, jak się nie zamkniesz, to... - odezwał się żarłok, ale Louis mu przerwał:
-TO NIALL ZABIERZE DANIELLE DO ŁÓŻKA! - wrzasnął na cały regulator, jednak chwilę potem się przymknął ponieważ został spoliczkowany przez Liama. Przez chwilę jeszcze przysłuchiwałam się rozmowom chłopaków, i dostając odpowiedź na pytanie, gdzie leży dom chłopców, położyłam wygodnie głowę na podgłówek i pozwoliłam moim powiekom się zamknąć.

***
Obudziłam się unoszona w czyichś ramionach.
-Witaj księżniczko. - uśmiechnął się do mnie Niall.
-Postaw mnie na ziemię. - mruknęłam cicho, ciągle zaspanym głosem.
-Nie-e. - wystawił mi język. - Nie chcemy, żebyś nam się tutaj wywaliła. 
-Niall, dojdę sama do pokoju...
-Dobra, ale kładziesz się od razu do łóżka. Widzę jak bardzo jesteś zmęczona. - pokiwałam delikatnie głową na znak zgody i popełzłam w stronę... No właśnie, gdzie był mój pokój?!
-NIAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAL!!!!! - wrzasnęłam, chyba ciut za głośno, bo za chwilę usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i wychodzącego z nich Harry'ego. 
-Czy Ciebie naprawdę do reszty powaliło?! - wydarł się z równym hałasem co ja, po chwili jednak dodając "kochanie". 
-No! - uśmiechnęłam się szeroko. - To kochanie trochę pomogło. Ale i tak się z Tobą policzę. 
-Ciekawee... - przeczesał palcami swoje loki. - Na razie ledwo co stoisz, idź do pokoju.
-Taki miałam zamiar, tylko... Tak właściwie, to gdzie jest mój pokój? 
-O tam, tam i zobacz wchodzisz tam. Już jasne?
-Ahaa, to ja może sobie tutaj poczekam na kogoś kto potrafi tłumaczyć. - oparłam się plecami o ścianę i kucnęłam. 
-Wstawaj debilko. - kopnął mnie delikatnie loczek, a za chwilę prowadził mnie do pomieszczenia, które miało mi służyć za mój własny, prywatny kącik. 
    W momencie, kiedy Harry zostawił mnie przed białymi drzwiami, nacisnęłam delikatnie klamkę i nie patrząc na moje otoczenie, położyłam się na ogromne łóżko, aby po chwili zapaść w krótką drzemkę.
***
   Obudził mnie głośny dźwięk przychodzącego połączenia, który dobiegał z komórki. Wstałam pospiesznie i robiąc jeden krótki krok, przytrzymałam się poręczy ramy. Następne kroki stawiałam już pewniej, ale wraz nie zdążyłam dobiec do brzdąkającego telefonu. Zdziwiłam się jednak, kiedy uznałam, że telefon nie jest mój, jednak pomimo to wzięłam go do ręki i postanowiłam zobaczyć czyj jest i czemu ciągle dzwoni. 
Na liście kontaktów było wiele numerów, jednak brakowało wśród nich mojego blondaska, więc na logikę przyjęłam, że to on był posiadaczem tego sprzętu. Po chwili przewijania długiej listy zaciekawiła mnie nazwa jednego z kontaktów - "Mój aniołek - Amy". Moje serce przyspieszyło i - chociaż wiem, że nie powinnam - kliknęłam na wiadomości od rzekomej Amy. Prezentowały się one mniej więcej tak:
Mój aniołek - Amy,    15.02. 2013 r. Piątek, godz. 18.30
Hej misiaczku, kiedy będziesz? Dobrze wiesz, że za Tobą tęsknie. Kocham Cię <3 ~Amy

Ja,  15.02.2013 r. Piątek, godz. 18:35
Pysiu, spodziewaj się mnie niedługo. Odwiozłem tą dziewczynę, Kate, ze szpitala, zająłem się trochę sobą i chłopakami, a teraz już do Ciebie biegnę. Całusy do mojej miłości. xx ~Niall

    Po przeczytaniu dwóch sms'ów z impetem rzuciłam telefonem o podłogę. Wiedziałam, wiedziałam, że nie ma czegoś takiego jak miłość od pierwszego wrażenie. Dla Niego jestem tylko "tą" dziewczyną "ze szpitala".
W wyniku mojej furii i zdenerwowania na chłopaku, który robił dobre pierwsze wrażenie poobijałam sobie nogę, ponieważ kopałam wszystko co się dało. Nie przerwało mi nawet wtargnięcie do pokoju niebieskookiego. 
-KATE! - słyszałam głos blondyna i ściski jego wielkich, ciepłych dłoni na mojej talii, próbujących mnie do siebie przyciągnąć i przytulić. 
-Zostaw mnie, pieprzony gnoju! Cholera, nie usłyszałeś?! Masz mnie zostawić w spokoju! - wrzeszczałam miotając się i wyrywając z jego objęć.
-Liam! Zayn! Pomóżcie! - wezwał "pomoc" Niall. Chłopcy znaleźli się na górze w natychmiastowym tempie, a gdy spostrzegli co się dzieje równie szybko zamienili się w skały. 
-Puść... Puść ją... - jako pierwszy otrząsnął się z szoku Liam. -Nie usłyszałeś? Puść! - podszedł i odciągnął ode mnie Irlandczyka, dzięki czemu moje ciało swobodnie opadło na ziemię, przepełnione wielkim bólem, nienawiścią i wyrzutami sumienia. Przez chwilę straciłam świadomość tego, co działo się dookoła. Pozwalałam moim łzom wypływać z oczu, przez co na policzkach tworzyły się małe "ścieżki".
-Nie ma już ich tutaj... - usłyszałam cichy, drżący głos Payne'a. -Wyszli... - po tych słowach rzuciłam się na niego i mówiąc przez łzy wyszeptałam:
-Mo...mogę...Mogę zmoczyć Ci koszulkę??
-Pewnie kochanie, pewnie... Płacz do woli.  - pogłaskał mnie po włosach, a ja zaniosłam się szlochem za jego zgodą.
_______________________________________________________________________________
  HEJ! Wróciłam, po przerwie. Szczerze mówiąc, zastanawiałam się nad zawieszeniem bloga, ale daje mi to za dużo radości, abym tak po prostu to zostawiła. Mam nadzieję, że wy też zaczniecie trochę się udzielać, bo patrząc na liczbę wejść (!!!) prawie wcale nie widać, żebyście czytali. 
  Właśnie - liczba wejść! Kocham Was za to, nie spodziewałam się :3 Pamiętam jak ostatni raz wchodziłam na bloga i miałam coś ponad 600, a tutaj ponad 800, no chyba, że mi się przewidziało, ale mam nadzieję, że nie! :D 
  Co u Was słychać? Ferie się skończyły już u każdego, u mnie dwa tygodnie temu, ale trudno się mówi, mus to mus. Gdyby nie ta szkoła, dodawałabym Wam posty co dwa dni, ale mam różne kary i maaaasę nauki, dlatego prawie wcale nie wchodzę na komputer, a na telefonie nie mogę dodawać ani w ogóle pisać. 
   Jak Wam pasuje długość rozdziału? Wiem, że nie jest perfekcyjny, ale naprawdę nie chciałabym pisać takich beznadziejnych postów, dlatego Wolę Wam pisać coś krótszego i mam nadzieję fajnego.
  I ostatnia rzecz - niedługo powinny pojawić się zakładki "Pytania do bohaterów" , "Wasze One-Shoty (imaginy)" i "Reklamy blogów". Podobają Wam się takie pomysły? 
PAMIĘTAJ - CZYTASZ = KOMENTUJESZ // Niazza


3 komentarze: